Strony

wtorek, 23 maja 2017

Chorwacja na majówkę - dzień 3 - Makarska, Dubrovnik - 01.05.2017

<<== Chorwacja dzień 2....

Na dzień trzeci mamy w planach zwiedzanie Dubrovnika. Udaje się jednak wynegocjować chwilę wolną na spacer po Makarskiej ;)


Makarską odwiedziłem w 2013 roku. Wówczas moim celem był szczyt Sveti Jure (1762 m n.p.m.), najwyższy w masywie Biokovo. Przyświecał mi wtedy tylko jeden cel...., zrobić zapasy jak największej ilości wody przed podjazdem. Miasta nie zwiedzałem.....

Tym razem chwilę poświęcimy na zwiedzanie miasta. Co prawda godzina czasu do dyspozycji to bardzo niewiele, ale zawsze to coś....



Makarska to główny ośrodek Riwiery Makarskiej i największy chorwacki kurort turystyczny. Tutejsze plaże nad Adriatykiem są zaliczane do najpiękniejszych w Chorwacji. Rozkwit turystyki masowej nastąpił w latach 60-tych ubiegłego stulecia gdy powstała "magistrala adriatycka" ułatwiająca dotarcie do miasta.


Mając niewiele czasu na zwiedzanie trudno było się zdecydować na cokolwiek. Na początek idę na półwysep św. Piotra.  Półwysep jest zazieleniony i jest czymś w rodzaju parku miejskiego. Wiele tutaj ścieżek oplatających cały półwysep. W upalne letnie dni na pewno są one miłą odskocznią od prażącego słońca na plaży ;)


Sosny tutaj rosną nienaturalnie przekrzywione. Winowajcą są silne wiatry wiejące od lądu. Spacerując leśnymi ścieżkami trzeba uważać by nie dostać jakąś szyszką zrzuconą przez wiewiórkę(ja miałem to szczęście, że jedna we mnie trafiła ;) ).



Wysokie klify porośnięte śródziemnomorską roślinnością. Kaktusy, ogromne agawy oraz wiele innych gatunków roślin, których nie jestem w stanie wymienić bo się po prostu na tym nie znam... ;)






Stałym bywalcem są tutaj wygrzewające się na wapiennych skałach jaszczurki.


W najwyższym punkcie półwyspu stoi baszta służąca za punkt widokowy. Widoki z niej jednak marne.




Na wysokiej skarpie od strony portu ustawiono pomnik patrona półwyspu - św. Piotra.



Miejsce to również upodobały sobie zakochane pary. Ogrodzenie praktycznie ugina się pod ciężarem poprzypinanych do nich „miłosnych obietnic”.



Czasu mam coraz mniej, a przydałoby się jeszcze coś zobaczyć. Szybkim krokiem idę do centrum. Na głównym placu noszącym imię Andrije Kačića-Miošića stoi najważniejsza świątynia w mieście - katedra św. Marka z XVIII wieku.




Udaje mi się znaleźć czynny sklep. Trzeba zrobić zapasy płynów bo temperatury dzisiaj zupełnie letnie ;) Idę jeszcze na moment na przeciwległą stronę zatoki. Tam kilka zdjęć, kilka panoram, wypijam też przyjemnie schłodzone piwo :)





Ale trzeba już wracać. Niemal biegiem do stojącego autokaru. Czekają już tylko na mnie :D


Teraz około dwie godziny jazdy do Dubrovnika. By tam dotrzeć trzeba przemierzyć kilkukilometrowy odcinek po terytorium Bośni i Hercegowiny. Odprawa na granicy przebiegła znacznie sprawniej jak na wewnętrznej granicy Unii Europejskiej SLO/HR.


W końcu docieramy do Dubrownika. W planach jest zwiedzanie starego miasta. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni skupiono tu tak wiele zabytków, że nie sposób jest wszystko zobaczyć za jeden dzień. Miasto zwane jest nie bez podstaw "perłą Adriatyku". Burzliwa historia Dubrownika sięga starożytności i wypełniona jest pasjonującymi przygodami, legendami i bitwami, przeplatającymi się z okresami dobrobytu i niezależności. Wydarzenia, jakie miały miejsce w przeszłości, sprzyjały wytworzeniu się specyficznej mentalności i kultury.


Miasta nie omijały nieszczęścia. W 1667 r. nawiedziło je tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi. Zginęło wówczas ponad 5 tyś. osób czyli około 2/3 mieszkańców.

Separacja Chorwacji od byłej Jugosławii odbiła się bardzo krwawo na Dubrowniku. Od października 1991 r. przez siedem miesięcy miasto oblężone było przez połączone wojska serbskie i czarnogórskie.  Zginęło wówczas ponad 3 tyś. mieszkańców, a około 70 % zabudowań Starego Miasta uległo uszkodzeniu.
Na szczęście po zniszczeniach wojennych nie ma już prawie śladu. Wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO miasto szybko zdobyło fundusze na umiejętnie przeprowadzoną odbudowę.


Chyba najważniejszym punktem w programie zwiedzania miasta jest spacer po murach miejskich. Nie jest to tania przyjemność, ale naprawdę warto przespacerować się po liczących niemal 2 km umocnieniach.

Do miasta wchodzimy przez bramę Pile. Nad wejściem znajduje się figura patron miasta  - św. Błażeja z Sebasty.


Po przekroczeniu bramy pilskiej docieramy na plac przed klasztorem klarysek. Znajduje się tutaj pochodząca z 1438 roku  "Wielka Studnia Onofria". Jest to fontanna wchodząca w skład dubrownickiego systemu wodociągowego. 



Tu też na przeciw fontanny znajduje się główne wejście na mury.  Przekładamy w czasie spotkanie z przewodnikiem i wchodzimy na mury. Z góry miasto prezentuje się bardzo ciekawie. Od razu w oczy rzuca się główna ulica Dubrownika, którą jest Stradun zwana również Placa. Kilku turystów tam spaceruje ;)


Rozpoczynam spacer murami miejskimi. Miejscami są one bardzo wysokie i wąskie(od strony morza)bo osiągają aż 25 metrów. I te wszechobecne czerwone dachówki, którymi pokryte są dachy niemal wszystkich budynków na starym mieście.





Po dość spokojnym Adriatyku suną kajaki. Czasami znajdzie się jakiś amator kąpieli...




Na niespełna czterystumetrowej wysokości wzniesienie ponad miastem można wjechać wagonikiem kolejki linowej. Wjazd tam trochę jednak kosztuje, a człowiek i tak nie ma na to czasu :(



Spacerując murami co pewien czas natrafiamy na knajpkę gdzie można napić się zimnego soku lub piwa. Po godzinie czasu jestem dopiero w połowie długości umocnień okalających miasto. Trzeba przyśpieszyć kroku.



Niewątpliwie najładniejszy widok na stare miasto roztacza się z najwyższego punktu umocnień, którym jest baszta Minčeta. Całą starówkę mamy jak na dłoni. Dodatkowym bonusem jest późnopopołudniowe słońce ładnie oświetlające miasto. 





Wypijam spokojnie piwko i już mniej spokojnie udaję się do punktu wyjścia gdzie oczekuje nas pani przewodnik.


Ja standardowo nie zwracam uwagi na to co opowiada przewodnik. Zwiedzam po swojemu, choć tym razem nie oddalam się zbytnio od grupy. Przemierzamy główną ulicę starego miasta delektując się pysznymi lodami. Temperatura podchodzi już chyba pod trzydzieści stopni bo człowiek stojąc w cieniu się poci ;)


Na końcu ulicy docieramy do placu Luža. Znajduje się tutaj kilka najważniejszych zabytków Dubrownika.  Np. pałac Sponza, pałac Rektrów mieszczący obecnie muzeum czy też barokowy kościół św. Błażeja, patrona miasta.
  




Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wybudowana w latach 1671–1713. Wnętrze z nóg nie zwala.




Po trzech godzinach spędzonych w mieście pora opuścić "Perłę Adriatyku ".


W planach mamy obiadokolację w drodze powrotnej w Neum czyli w Bośni i Hercegowinie. Ładny mieliśmy widok na zachód słońca. Jeszcze lepszy był widok delty Naretwy tuż po zachodzie :)  Powrót na kwaterę bardzo późny.



Tradycyjnie więcej zdjęć w Galerii pod adresem:  https://goo.gl/photos/tuhVyerxg2hdWdBt5



2 komentarze:

  1. No toś odwiedził chyba dwa najbardziej zatłoczone miejsca w Dalmacji ;) Makarską tylko przemknąłem, bo zabytków tam praktycznie nie ma, a zaparkować w jakimś normalnym miejscu graniczyło z cudem. Dubrownik - piękny, murami przeszedłem, ale ilość turystów przerażała (a to był sierpień, więc dodatkowo). Cena wstępu na mury od tego czasu zdrożała chyba o jakieś 100% ;)

    Na zdjęciach z murów widać pobliską wyspę - Lokrum. Podpłynęliśmy tam promem miejskim (ten o dziwo był w miarę tani), znajdują się tam słone jeziorka i nawet kilka miejsc niezatłoczonych :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście jakichś tragicznych tłumów nie było. W Makarskiej od razu uciekłem na półwysep. Tych kilka zdjęć z centrum to tylko dlatego, że szukałem sklepu ;)

    Przed wyjazdem widniała informacja, że wstęp na mury w Dubrovniku to koszt 130 kun. Na miejscu płaciliśmy już 150....

    OdpowiedzUsuń