Strony

piątek, 4 sierpnia 2017

Czerwcowy weekend - Dzień 4 - Już tylko powrót przez Czechy... - 18.06.2017

Jak w tytule "pozostał już tylko powrót"... bardzo długi powrót ponieważ do pokonania mamy niemal całą Republikę Czeską. Do przejechania mam grubo ponad 200 km, a raczej niewiele będzie brakować do 300 km. Grzesiu to ma coś pod 350 km..., lekko więc nie będzie tym bardziej, że na ten dzień zapowiadają powrót wysokich temperatur :D

Mimo iż czasu dzisiaj będzie nam ciągle trochę brakować to z wyruszeniem w drogę jakoś zbytnio się nam nie śpieszy. Startujemy jakoś przed dziewiątą ;)


wtorek, 25 lipca 2017

sobota, 15 lipca 2017

Czerwcowy weekend - Dzień 2 - Odsieczy Wiednia nie będzie... - 16.06.2017

Do Wiednia chcieliśmy dojechać dzień wcześniej..., chociaż nie, nie było w planach odwiedzania stolicy Austrii. Chcieliśmy dotrzeć na nocleg na szczytu Kahlenberg(484 m n.p.m.). Nie udała nam się ta sztuka ponieważ wczorajszą jazdę skończyliśmy około 18 km od przedmieść Wiednia. Normalnie taki dystans łyknęlibyśmy za jednym mrugnięciem oka, ale nie gdy człowiek ma w nogach grubo ponad 300 km, a Grzesiowi to niewiele zabrakło do czterech stówek ;) Postanawiamy zakończyć dzień odrobinę wcześniej.

Na piątek prognozowali burze, ale tylko z rana. Sprawdziło się to w 100 %. Kilka minut przed piątą budzi mnie wzmagający się wiatr. Nagonił on sporo chmur, z których po chwili zaczyna kropić. W kilka minut zwijam biwak i pozostaje mi czekać aż Grzesiu wylezie ze swojego kokona ;P


niedziela, 2 lipca 2017

Czerwcowy weekend - Dzień 1 - Na południe... - 15.06.2017

Na długi czerwcowy weekend miałem pewien pomysł, Grzesiu miał również swoją wizję wypadu rowerowego. Okazało się, że ani jego ani też mój pomysł nie doczekają się realizacji. Wszystko przez mało optymistyczne prognozy pogody. Postanawiamy wybrać zupełnie co innego,  uderzamy na południe bo tam będzie najlepsza aura. Co, gdzie i jak dogadujemy dopiero dzień przed wyjazdem.


sobota, 24 czerwca 2017

Mtb po Masywie Śnieżnika.... - 02.06.2017

Dawno temu planowałem wypad rowerowy po Masywie Śnieżnika, ale zawsze coś stawało mi na przeszkodzie. Tym razem trafił się wolny piątek, a że pogoda genialna to postanawiam zrealizować swoje wcześniejsze zamiary ;)


wtorek, 13 czerwca 2017

Na zachodnich rubieżach Moraw - 28.05.2017

Po sobotnim wyścigu na Pradziada i całkiem solidnej wycieczce po okolicznych górkach wymyślam sobie na niedzielę trochę dłuższy trip, taki by na liczniku pokazało się 300 km ;)

Wyjazd z domu około pierwszej w nocy bo trzeba zaliczyć w końcu jakiś wschód słońca w górach. Tradycyjnie nowy dzień witam na najwyższym szczycie Moraw czyli na Pradziadzie. Pewnie wybrałbym jakąś inną górkę, ale mam duży sentyment do tego szczytu.  Asfalt wiodący na szczyt też był mi na rękę bo wybieram kolarkę :)

Po samym wschodzie spodziewałem się znacznie więcej. Poprzedniego dnia ładnie widoczne były chociażby Karkonosze, a dzisiaj jest przysłowiowa "kicha" :/



wtorek, 6 czerwca 2017

Pograniczem w odwiedziny do uzdrowiska widmo... - 14.05.2017

Już dość sporo czasu minęło od ostatniej relacji na blogu z jakiegokolwiek wypadu rowerowego. Oczywiście takowe wycieczki były i to w dość dużej liczbie. Jednak nie wszystkie doczekają się zrelacjonowania na blogu bo i czasu coraz mniej i chęci niestety również :/

Coś jednak czasami będzie trzeba naskrobać ;)

W drugi weekend maja odbyło się VIII Spotkanie Sudeckie w Górach Opawskich. Skoro baza wypadowa znajdowała się w schronisku na stokach Biskupiej Kopy to wypadało mi się tam zjawić choć w jeden dzień ;) Za to na niedzielę miałem zaplanowany dłuższy wypad rowerowy. Nic konkretnego nie miałem sprecyzowanego. Zresztą obudziłem się dość późno, a jeszcze później się zrobilo zanim wyruszyłem w kierunku zachodnim. Widząc jednak, że tam się chmurzy zawracam i jadę jednak na wschód :D


wtorek, 30 maja 2017

Chorwacja na majówkę - dzień 4 - Plitwickie Jeziora - 02.05.2017

<<== Chorwacja na majówkę dzień 3....

Na ostatni dzień majówki zaplanowane jest zwiedzanie jednej z większych atrakcji Chorwacji jakim jest Park Narodowy Jezior Plitwickich.
Z samego rana wymeldowanie i pakujemy wszystkie toboły do autokaru. Niebo zasnute chmurami, ale to tylko taki straszak. Z upływem czasu będzie tylko lepiej ;)


poniedziałek, 15 maja 2017

Chorwacja na majówkę - dzień 2 - Split oraz Trogir - 30.04.2017

<<== Chorwacja dzień 1...

I nastał kolejny dzień tegorocznej majówki. Dzień spędzony na bardzo intensywnym zwiedzaniu, w każdym bądź razie dla mnie on taki właśnie był ;)
Najważniejsza jest jednak pogoda, a ta o poranku jest wymarzona. Po wczorajszym chłodnym wietrze nie ma już niemal śladu i w związku z tym temperatura powietrza jest też wyższa. Z upływem czasu będzie tylko lepiej...


niedziela, 7 maja 2017

Chorwacja na majówkę - dzień 1 - Zagrzeb, Omiš - 29.04.2017

Chorwacja, maj 2017


Po całonocnej podróży docieramy do stolicy Chorwacji - Zagrzebia. W planach było zwiedzanie miasta z przewodnikiem jednak strata niemal dwóch godzin na granicy wymusiła korektę w grafiku...  No więc co można zwiedzić w 40 minut w tak dużym mieście jakim jest Zagrzeb ?


piątek, 28 kwietnia 2017

Bezručova Moravice, czyli najstarsza impreza piesza w Republice Czeskiej - 15.04.2017

Od 1955 roku w przedwielkanocną sobotę organizowana jest impreza, która początkowo nazywała się "Dálkový Velikonoční pochod". Przez następnych dziesięć lat była tylko jedna trasa, która liczyła 100 km. Wiodła głównymi drogami pomiędzy Opavą, Odrami oraz Vitkovem. Jednak ze względu na termin i niepewną w związku z tym pogodę często impreza ta była odwoływana. Od 1965 roku pojawiają się również krótsze dystanse liczące 50 km i 35 km, a trasy w całości są poprowadzone w dolinie rzeki Morawica. Zmieniono też nazwę na "Bezručova Moravice". Ta piesza impreza jest uznawana za najstarszą w Republice Czeskiej. 

Na początku lat siedemdziesiątych były również dwie ekstremalne trasy do przejścia liczące 150 km oraz 200 km, ale szybko z tego zrezygnowano. Z początkiem lat osiemdziesiątych ostatecznie zrezygnowano również z trasy liczącej 100 km. Pozostały trzy: 15, 32, 50 km. Obecnie do pokonania jest jeszcze cztery krótsze dystanse oraz trzy trasy do pokonania rowerem. 

W tym roku impreza organizowana po raz 57...


niedziela, 16 kwietnia 2017

Morawy - 01/02.04.2017

Tym razem relacja z dwudniowego wypadu rowerowego po Morawach. Mimo najsłabszego początku roku od czternastu lat decyduję się na taki ruch. O ile dobrze pamiętam nigdy tak wcześnie nie robiłem tak długiego wypadu. I na pewno cztery litery porządnie to odczują. Człowiek odzwyczaił się od tak długich eskapad ;)

Pogodę na pierwszy kwietniowy weekend zapowiadają wyborną, więc trzeba to wykorzystać bo nie wiadomo kiedy się nadarzy kolejna okazja. Nie mam żadnych sprecyzowanych planów, ot coby zobaczyć coś nowego. Postanawiam wyruszyć jeszcze zanim zacznie świtać tak by przeskoczyć Jesioniki. Kręcenie korbami idzie mi jak po grudzie. Nie wiem dlaczego spakowałem tyle tobołów. Rower wydaje się bardzo ciężki. Podobne ilości bagaży zabieram na dwutygodniowy wypad, a ja przecież jadę tylko na dwa dni !

Nie ma co ukrywać, że najwięcej z tego wszystkiego waży sprzęt foto. Chyba najwyższa pora pomyśleć nad jakimś małym, ale dobrym kompaktem ;)


piątek, 7 kwietnia 2017

Nocne 50 km - Zábřeh - 24/25.03.2017

Piesze rajdy długodystansowe nie są mi obce jednak taka nocna impreza jest dla mnie zupełną nowością. Gdy tylko dostałem propozycję wyjazdu to bez namysłu wyrażam chęć uczestnictwa w "1. jarní pochod - memoriál Arnošta Valenty". Impreza organizowana po raz XXIII przez gimnazjum w Zábřehu. To właśnie w tej szkole kształcił się Arnošt Valenta...



środa, 29 marca 2017

Babiogórski wypadzik plus słowacki bonus... - 11-12.03.2017

Mamy już wiosnę, a ja mam zaległe jeszcze zimowe relacje.... No więc kiedy to ostatnio byłem na Babiej Górze ? Jakoś miesiąc wcześniej nieprawdaż ? ;)
A skoro jest miesiąc później to trafiamy na kolejną pełnię księżyca. Bardzo się ucieszyłem na wieść, że wcześniej planowany wyjazd jednak się odbędzie i nie ważne, że nastąpiła zmiana pasma górskiego, w które się wybieramy. Z doświadczenia wiem, że właśnie podczas pełni trafia się najładniejszą pogodę. Jednak tym razem miało być zupełnie inaczej....

czwartek, 16 marca 2017

Pierwsza setka w 2017 roku... - 04.03.2017

Tak wiem..., dla niektórych może się to wydawać naprawdę dziwne, ale taka jest brutalna prawda. Zimę w tym roku mieliśmy w normie i jazda rowerem w takich warunkach jest mało przyjemna. Motywacji do kręcenia też jest coraz mniej.... Tak po prawdzie ostatnia wycieczka rowerowa, której dystans przekroczył 100 km miała miejsce na początku listopada zeszłego roku, a więc dość dawno. Zachodziła obawa iż tyłek  dość solidnie ten wypad odczuje ;)


czwartek, 9 marca 2017

LII Zjazd Klubu Góry-Szlaki w Beskidzie Śląsko-Morawskim - 24-26.02.2017

Klub Góry-Szlaki organizuje cztery razy do roku Zjazdy Klubowe. Od 2012 roku staram się uczestniczyć co najmniej w jednym do roku. Tegoroczny zimowy wypadł u naszych południowych sąsiadów w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Główny cel to oczywiście najwyższy szczyt tego pasma czyli Lysa Hora. Jeszcze nigdy tam nie byłem zimą, a plany takie miałem chyba od dwóch lat. Jakże byłem rad gdy okazało się iż pierwszy tegoroczny Zjazd odbędzie się właśnie w tym paśmie górskim !


piątek, 3 marca 2017

Sowiogórskie łazikowanie... - 18-19.02.2017

Sobota

Za oknem psia pogoda. Jest chłodno, leje deszcz. Po pięknej zimowej aurze pozostały już tylko wspomnienia. Cały śnieg spłynął dwa dni wcześniej. Mimo wszystko człowiek nie potrafi usiedzieć w domu na czterech literach. Tym bardziej, że jest umówiony ze znajomymi na wspólny wypad ;)

Wstępny pomysł na wycieczkę powstał kilka tygodni wcześniej na Szrenicy. Wówczas to postanowiliśmy obrać kierunek sowiogórski. Oczywiście wypad miał być bez żadnej presji, a to gdzie pójdziemy będzie uzależnione od pogody. Najwyżej większość czasu spędzimy szwendając się po knajpach ;)

piątek, 24 lutego 2017

Śnieżnik, Śnieżnik i znowu ten Śnieżnik ! - 14-15.02.2017

Miałem jechać w Tatry..., potem zmieniłem swoje plany na wyjazd w Karkonosze... i tuż przed samym wyjazdem kolejna zmiana. Wybieram opcję niskobudżetową czyli jadę rowerem, a moim celem jest ponownie tej zimy Śnieżnik Kłodzki. Osoby znające moje zainteresowania dalekoobserwacyjne nie będą zdziwieni bo wiedzą, że z tego szczytu jest jeszcze coś do ugrania. Chodzi konkretnie o uchwycenie najbliższego alpejskiego dwutysięcznika, którym jest Schneeberg.


piątek, 17 lutego 2017

Babiogórski świtak - 11.02.2017

Tym razem wypad planowany niemal z miesięcznym wyprzedzeniem. Gdzie tym razem wyskoczymy uzależnione było od pogody. Im bliżej terminu tym coraz bardziej pewni byliśmy, że pojedziemy w Beskidy. Spowodowane to było bardzo złymi prognozami pogody w Sudetach. Plan był taki by pofocić nocą przy pełni księżyca, a do tego wymagana jest dobra pogoda, lepsza aniżeli poprzednim razem podczas wspólnego wypadu ze Skadi na Śnieżnik ;)

czwartek, 9 lutego 2017

Do trzech razy sztuka..., czyli wschody i zachody słońca na Wielkim Szyszaku - 28/29.01.2017

Tym razem obieram kierunek zachodni. W planach wschód słońca gdzieś w Karkonoszach. W ostatniej chwili wyskakuje mi możliwość dotarcia wcześniej, jeszcze na zachód słońca. Tak się składa, że w sobotę w Karkonosze wybiera się Artur i jest możliwość zabrać się z nim do Szklarskiej Poręby. Na mojej głowie jest tylko dostanie się najwcześniejszym busem do Wrocławia.

czwartek, 2 lutego 2017

Od świtu do zachodu na Śnieżniku... - 21.01.2017

Na weekend szykuje się ładna pogoda. Ładna, ale w górach, więc trzeba tam gdzieś uderzyć. Artur wybiera się z wujkiem na Śnieżnik o czym mnie informuje. No cóż..., a miałem jechać w Karkonosze.... Nie pozostaje mi nic innego jak zmienić plany ;) Do wesołej gromadki dołącza jeszcze Tobiasz. Gdzieś około pierwszej w nocy zostaję zgarnięty w Nysie na wylocie w kierunku Otmuchowa. Jedziemy na Kłodzko, potem na Lądek i Stronie Śląskie. Na parkingu w Kletnie jesteśmy o drugiej w nocy. Przeorganizowanie i ruszamy na szlak żółty. Na Śnieżnik jeździmy by uchwycić Karpaty i ten nieszczęsny Schneeberg, ale dziś nie spodziewam się by w tamtym kierunku było cokolwiek widać. Jak to mówią "lepiej być mile zaskoczonym niż niemile rozczarowanym" ;)

środa, 25 stycznia 2017

Zimowy spacer... - 08.01.2017

Ten rok rozpoczął się rewelacyjnie pogodowo i choć w samych Trzech Króli nie było zbyt ciekawie to już kolejne dni dłuższego weekendu były jak najbardziej na plus. W niedzielę co prawda wisiały nad Sudetami chmury ale z upływem dnia miało być już tylko lepiej. Rezygnuję tym razem ze wschodu słońca i postanawiam skupić się na zachodzie.


piątek, 20 stycznia 2017

Kopa z buta, Kopa na rowerze - 06/07.01.2017

 06.01.2017

Piątek, Trzech Króli, a więc początek dłuższego weekendu. Plan był by spędzić ten czas gdzieś w Karkonoszach. Z planów nic jednak nie wyszło :/ W zamian trzeba coś wymyślić na miejscu. Jest bardzo zimno, więc rezygnuję z roweru i decyduję się na pieszą wycieczkę na Biskupią Kopę. Bezpośrednio na szczyt z domu nie szedłem już ze trzy lata ;)

Pogoda jednak nie rozpieszcza. Jest kilkanaście stopni poniżej zera, wieje silny wiatr i przechodzą śnieżyce. Droga Charbielin-Jarnołtówek zmienia się. Właśnie są wycinane drzewa samosiejki po obu stronach. niedługo będzie tu znacznie szersza, asfaltowa droga.



wtorek, 17 stycznia 2017

Spontan 2016 - czyli wszystko to co nie mieści się gdzie indziej....

W minionym roku wiele było u mnie wypadów zarówno tych dłuższych jak i tych krótszych. Czasami po najbliższej mojej okolicy, a czasami trochę dalej. Z większości pisałem relacje lecz było też sporo takich skąd przywoziłem zaledwie po kilka zdjęć i tak naprawdę to nie miałem z czego skrobnąć nawet parę słów. Zbierając jednak to wszystko do kupy coś z tego powinno wyjść ;)

2016.01.02 - Króciutka wieczorna sesja foto w Głuchołaskim parku zdrojowym.


sobota, 14 stycznia 2017

Sylwester/Nowy Rok z akcentem dalekoobserwacyjnym

Jak to mam w zwyczaju przez kilka ostatnich lat koniec roku spędzam na Pradziadzie. Tym razem po raz piąty, a trzeci na rowerze. Jednak zapamiętam go najbardziej ze wszystkich dotychczasowych, a to za sprawą pogody. Kilka ostatnich dni kończącego się roku to naprawdę rewelacyjne warunki. Najlepsze jakie pamiętam odkąd interesuję się na poważnie Dalekimi Obserwacjami. Przez ostatnich dziesięć lat próbowałem uchwycić Alpy z tego najwyższego szczytu Sudetów Wschodnich, ale jednak zawsze warunki w kierunku południowym trafiały mi się najgorsze....


poniedziałek, 9 stycznia 2017

Dalekie widoki ze szczytu Orlik

Ostatni dzień 2016 roku zapowiadał się na rewelacyjny widokowo, więc wybrałem się na wschód słońca. Za cel obrałem najbliższy szczyt przekraczający 1000 m n.p.m., a był nim Orlik. Kiedyś udało mi się złapać Tatry ze szczytu lecz jakość materiału, który wówczas przywiozłem pozostawiała wiele do życzenia. Postanowiłem iż poprawię w przyszłości tą obserwację.

Ruszam około trzeciej w nocy. Mam przecież 5 godzin do wschodu słońca, spokojnie zdążę....Zapomniałem tylko, że mamy teraz zimę i wysoko w górach leży już sporo śniegu. Rowerem udało się podjechać na wysokość około tysiąca metrów do miejsca gdzie wcześniej przedarł się samochód. Dalej śniegu już zbyt wiele. Biorę rower na plecy i brnę po kolana w białym. Po kilkuset metrach uświadamiam sobie, że niesienie roweru do góry jest bez sensu. Rzucam dwa kółka gdzieś w krzaki. Bez obciążenia idzie się szybciej, ale horyzont zaczyna już jaśnieć. Szkoda...

Na szczycie jestem godzinę przed wschodem słońca. Dla mnie to już za późno..., ale widok i tak był rewelacyjny.

Godzinę przed wschodem słońca

czwartek, 5 stycznia 2017

Typowy wypad dalekoobserwacyjny - Pradziad - 17.12.2016



W tym roku dni z odpowiednimi warunkami mamy bardzo mało. Jest ich zdecydowanie poniżej średniej. O ile dobrze sobie przypominam to początek sezonu inwersyjnego czyli tego odpowiedniego do dalekich obserwacji przypadał w moim wypadku zawsze na początek października. Oczywiście trafiały się w tym roku dni z odpowiednią przejrzystością powietrza, ale to były pojedyncze przypadki i do tego trafiały się gdzieś w środku tygodnia, a wówczas nie było możliwości by się wybrać chociażby na najbliższy szczyt. Dlatego gdy tylko nadarzyła się okazja to bez zastanowienia decydujemy się z Arturem i jego wujkiem na wypad w góry. Człowiek przez tak długi okres posuchy D.O. zdążył nabrać ogromnego apatytu na odległe widoki ;) Początkowo myślimy by pojechać ponownie na Śnieżnik, ale tam byliśmy już dwukrotnie i w obu przypadkach nie udało się nam uchwycić tego po co tam pojechaliśmy. Niemniej jednak tamte wypady były bardzo fajne...

niedziela, 1 stycznia 2017

Schneeberg widziany z Pradziada

Już od wielu lat próbowałem uchwycić ten alpejski szczyt z Pradziada. Zawsze jednak widoczność w tamtym kierunku była najgorsza. Na pewno zadania nie ułatwia znajdujące się na linii obserwacji Brno. Co prawda już w 2013 roku udało mi się dokonać tej obserwacji jednak pech wówczas chciał, że umarła migawka w moim D90. Ja nie jestem zabobonny, ale to było w piątek 13-go....

Tym razem nie był to wypad Daleko Obserwacyjny. W Planach było spędzenie nocy sylwestrowej na Pradziadzie(zresztą jest to już tradycją). Warunki naprawdę dopisały. Tatry były widoczne z drobnymi szczegółami, ale jest to bardzo powszechny widok ze szczytu. Mnie interesował przede wszystkim kierunek południowy. Początkowo było małe rozczarowanie warunkami na południu. Widoczna warstwa inwersyjna była zdecydowanie za wysoko. W każdym innym kierunku powietrze było czyste niemal do gruntu. Pozostawała nadzieja na pomoc ze strony zachodzącego słońca. O tej porze roku mamy najkrótsze dni i słońce zachodzi za horyzontem możliwie najbliżej kierunku obserwacji, znacznie bliżej niż podczas wschodu....

Powoli jednak traciłem nadzieję. Na szczęście aparat potrafi zarejestrować znacznie więcej aniżeli widzi ludzkie oko :)

Oczywiście trzeba było dokonać mocnej obróbki zdjęć by lepiej było widać. Zdjęcia wykonane są z poziomu gruntu.