Dziś żadnych fajerwerków nie przewidujemy. W zasadzie mógłbym nawet ten dzień podpiąć pod wcześniejszą część relacji lub nawet całkowicie pominąć. Jednak mam taką swoją regułę, że każdy dzień jest relacjonowany osobno coś na zasadzie pamiętnika.
Nie mam już pomysłów na pokonywanie tego odcinka Republiki Czeskiej ponieważ mam zjeżdżone w tej okolicy niemal wszystko. Dlatego też już poprzedniego wieczora umówiłem się z Grzesiem, że tego ostatniego dnia każdy z nas wyruszy w drogę o dogodnej dla siebie godzinie. Bo przecież i tak po pewnym czasie nasze drogi by się rozeszły ponieważ każdy z nas starałby się dotrzeć do domu najbardziej optymalną dla siebie trasą.
- strona główna
- wycieczki rowerowe ▼
- wycieczki piesze ▼
- Dalekie Obserwacje ▼
Strony
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eurotrip 2018. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eurotrip 2018. Pokaż wszystkie posty
sobota, 8 grudnia 2018
poniedziałek, 3 grudnia 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 15 - Słowacja i tradycyjnie burze ;) - 28.07.2018
Wyprawa zbliża się już ku końcowi. W sumie jakby się tak sprężył to dałby radę dotrzeć do domu i w jeden dzień. Jednak o tym nawet nie myślimy ;)
Przedostatniego dnia wstajemy po ósmej. Nie ma pośpiechu bo trasa jest płaska i powinniśmy osiągnąć dość wysoką średnią jazdy(przynajmniej na początku). Po dwudziestu kilometrach faktycznie średnia wychodzi przeszło 27 km/h. Ale jeszcze dzisiaj będą wzniesienia, a w zasadzie Małe Karpaty, które są już górami przecież ;)
Odwiedzamy Seniec. To niewielkie miasto około 30 kilometrów na wschód od Bratysławy. Mimo już wysokiej temperatury powietrza jest dość spory ruch pieszych. Robimy tu sobie pauzę na piwo w cieniu drzew rosnących na rynku. Znaczy się Grzesiu robi przerwę bo ja standardowo robię objazd okolicy ;)
Ładne miasteczko.
Przedostatniego dnia wstajemy po ósmej. Nie ma pośpiechu bo trasa jest płaska i powinniśmy osiągnąć dość wysoką średnią jazdy(przynajmniej na początku). Po dwudziestu kilometrach faktycznie średnia wychodzi przeszło 27 km/h. Ale jeszcze dzisiaj będą wzniesienia, a w zasadzie Małe Karpaty, które są już górami przecież ;)
Odwiedzamy Seniec. To niewielkie miasto około 30 kilometrów na wschód od Bratysławy. Mimo już wysokiej temperatury powietrza jest dość spory ruch pieszych. Robimy tu sobie pauzę na piwo w cieniu drzew rosnących na rynku. Znaczy się Grzesiu robi przerwę bo ja standardowo robię objazd okolicy ;)
Ładne miasteczko.
czwartek, 22 listopada 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 14 - Przez Węgry na Słowację - 27.07.2018
To była kolejna przyjemna noc. Tak się rozleniwiliśmy, że nawet mi nie chciało się tym razem zbyt wcześnie wstawać ..., trzeba jednak w końcu ruszyć w dalszą drogę. Ta na samym początku nie będzie należeć do najłatwiejszych ponieważ musimy się przedrzeć przez niewysokie, ale upierdliwe wzniesienia na północ od Balatonu. Dość sporo czasu zajęło nam przejechanie na drugą stronę Lasu Bakońskiego. Później to już zupełny luzik niemal przez resztę dnia.
wtorek, 20 listopada 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 13 - Przez Slavonię na Węgry.... - 26.07.2018
Szykuje się kolejny upalny dzień. Nawet w nocy jest całkiem ciepło, a o poranku termometr pokazuje powyżej dwudziestu stopni.... Dość wcześnie się budzę i nie mogę już zasnąć. Około siódmej budzę Grześka, który o dziwo tym razem uwinął się w czasie poniżej jednej godziny ! ;)
czwartek, 15 listopada 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 12 - Wzdłuż rzeki Vrbas - 25.07.2018
W końcu normalne drzewa gdzie możemy rozwiesić bez problemu hamaki ! I nie ma wszędobylskich roślin ciernistych ;) Noc zupełnie bez historii. Tym razem nie musimy zbyt szybko wstawać ponieważ na dzisiejszy dzień nie zaplanowano nam żadnych większych podjazdów. Ale jak to bywa gdy się czegoś nie musi to oczywiście się to robi.. 07:30 jesteśmy już na głównej drodze i kierujemy się na północ.
sobota, 10 listopada 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 11 - Wzdłuż Neretwy...- 24.07.2018
Noc minęła bez historii. Zresztą początek dnia również taki jakiś nijaki. Kierujemy się do perełki Bośni i Hercegowiny czyli do Mostaru. Widoki są spoko, ale dupy jakoś nie urywają dlatego tylko kilka fotek po drodze.
wtorek, 6 listopada 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 10 - Bośnia i Hercegowina i nieistniejąca linia kolejowa - 23.07.2018
Na noc wybraliśmy fajną miejscówkę przy starym opuszczonym domu. Na tarasie fajnie można sobie było rozwiesić hamak. Nad głową wiszą winogrona i kiwi, ale jeszcze niedojrzałe..... Jesteśmy pewni, że dziś nam nie będą dokuczać komary bo w koło lata kilka nietoperzy, które już postarają się by wszystkie wyłapać ;)
W nocy natomiast mała niespodzianka. Rozszalała się burza. Co prawda więcej było błyskawic i grzmotów niż deszczu, ale i tak na szybko rozwieszaliśmy płachty biwakowe. Zdążyliśmy w ostatniej chwili ;)
W nocy natomiast mała niespodzianka. Rozszalała się burza. Co prawda więcej było błyskawic i grzmotów niż deszczu, ale i tak na szybko rozwieszaliśmy płachty biwakowe. Zdążyliśmy w ostatniej chwili ;)
niedziela, 28 października 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 9 - Rumija i Lovcen - 22.07.2018
I znowu to samo, i znowu jest problem ze wstawaniem. Więcej nie piję ;) Tym razem ja postawiłem flaszkę i tym razem sam do siebie mogę mieć pretensje o późne zwleczenie się z hamaka. No ale jak już się to udało to w sumie całkiem szybko wyruszyliśmy w drogę.
Etykiety:
Cetinje,
Czarnogóra,
Eurotrip 2018,
Jezerski Vrh,
Kotor,
Lovcen,
Rijeka Crnojevića,
rower,
Štirovnik,
Virpazar,
wycieczki rowerowe,
zatoka kotorska
czwartek, 25 października 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 8 - Przez Czarnogórę do Albanii - 21.07.2018
Noc bardzo przyjemnie spędzona w hamaku. Jednak by zwlec się z niego trzeba było bardzo uważać gdyż miejsce mało odpowiednie by wisieć. Znaczy się wisiało się ok, ale bezpośrednio pod samym hamakiem znajdowały się ostre skały. Cóż poradzić jak jedyne odpowiednie w okolicy drzewa rosną w takim terenie ;)
Tradycyjnie zwijam się zdecydowanie szybciej od Grzesia. By go bardziej zmotywować ruszam szybciej w drogę. Oczywiście daleko nie ujechałem, ale chyba trochę poskutkowało ;)
Tradycyjnie zwijam się zdecydowanie szybciej od Grzesia. By go bardziej zmotywować ruszam szybciej w drogę. Oczywiście daleko nie ujechałem, ale chyba trochę poskutkowało ;)
piątek, 5 października 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 7 - Ostatni dzień przez Serbię. Witaj Czrnogóro ! - 20.07.2018
To była bardzo przyjemna noc. I choć nad ranem odczuwałem już delikatny chłód nie mogłem narzekać na sen. Gdybym w tym momencie dowiedział się, że te okolice zamieszkują niedźwiedzie to nie było by już tak spokojnie ;)
Zakładałem, że jak położymy się spać wcześniej to i z automatu zwleczemy się następnego dnia wcześniej, ale tak nie było. Wina to Grzesia, który ma w swoim rozkładzie wypić przed snem dwa piwa lub 0,7 litra wina. Wczoraj chciał kupić wino, ale okazało się, że jest droższe w przeliczeniu na PLN jakieś 2 złote niż litrowa rakija ! No i uznał, że trzeba myśleć ekonomicznie ;) Trochę porządziliśmy wieczorem i teraz wiem dlaczego jemu jest tak ciężko wstawać z rana bo i ja mam dziś ten problem !
Zakładałem, że jak położymy się spać wcześniej to i z automatu zwleczemy się następnego dnia wcześniej, ale tak nie było. Wina to Grzesia, który ma w swoim rozkładzie wypić przed snem dwa piwa lub 0,7 litra wina. Wczoraj chciał kupić wino, ale okazało się, że jest droższe w przeliczeniu na PLN jakieś 2 złote niż litrowa rakija ! No i uznał, że trzeba myśleć ekonomicznie ;) Trochę porządziliśmy wieczorem i teraz wiem dlaczego jemu jest tak ciężko wstawać z rana bo i ja mam dziś ten problem !
środa, 3 października 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 6 - Dzika Serbia.... - 19.07.2018
Dlaczego w sakwach jest coraz mniej miejsca ? Odp. Bo ciuchy wchłaniają brud i puchną od tego !
Mądrości Grzesia.
Niemal przez całą noc pada deszcz. Co prawda biwak rozbity odpowiednio bo jest i płachta biwakowa chroniąca przed strugami deszczu, ale miejscówka wybrana nie najlepsza. Teren jest mocno nachylony i były spore problemy by wtachać tu wszystkie toboły, a potem zamocować hamaki i płachty. Jednak bardziej moknąć nie mieliśmy zamiaru i wykorzystaliśmy dosłownie jedyny moment w nocy gdy nie padało na rozbicie biwaku.
Mądrości Grzesia.
Niemal przez całą noc pada deszcz. Co prawda biwak rozbity odpowiednio bo jest i płachta biwakowa chroniąca przed strugami deszczu, ale miejscówka wybrana nie najlepsza. Teren jest mocno nachylony i były spore problemy by wtachać tu wszystkie toboły, a potem zamocować hamaki i płachty. Jednak bardziej moknąć nie mieliśmy zamiaru i wykorzystaliśmy dosłownie jedyny moment w nocy gdy nie padało na rozbicie biwaku.
piątek, 28 września 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 5 - Przez Serbię.... - 18.07.2018
Miejscówkę na noc to tym razem sobie trochę kiepską wyszukaliśmy. Leżymy na trawie, nie bezpośrednio, a na płachcie biwakowej i w śpiworach. W nocy jest cieplutko, może nawet za bardzo. Nie ma za to w ogóle komarów jak poprzedniej nocy. I gdyby nie jakiś koszmar, który zbudził Grzesia to noc mija nad wyraz spokojnie. Nie pytajcie co mu się śniło bo sam tego zdarzenia nie pamięta, ale gdy się wybudził to z jego ust poleciała całkiem soczysta wiązanka ;)
A z rana budzę się dość wcześnie. Widząc, że zanosi się na deszcz szybko się zwijam. Na szczęście skończyło się tylko na kilku kroplach. Grzesiu też całkiem szybko się zbiera, ale i tak trwa to 40 minut dłużej jak u mnie :P
A z rana budzę się dość wcześnie. Widząc, że zanosi się na deszcz szybko się zwijam. Na szczęście skończyło się tylko na kilku kroplach. Grzesiu też całkiem szybko się zbiera, ale i tak trwa to 40 minut dłużej jak u mnie :P
czwartek, 20 września 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 4 - "Mam wrażenie, że jestem nigdzie..." - 17.07.2018
Tytuł nieprzypadkowy bo właśnie tymi słowami Grzechu podsumował pierwsze kilkadziesiąt kilometrów dnia czwartego. Zresztą z upływem czasu i ja coraz bardziej się w tym uświadamiałem ;)
Innym jego powiedzeniem tego dnia było "Darowanej papryce nie zagląda się w nasiona" :D
A w nocy jest bardzo duszno. Komary chcą nas zeżreć razem ze śpiworami. Masakra ! Miałem wrażenie, że twarz mam opuchniętą od ich ukąszeń :/
W środku nocy zrywa się bardzo silny wiatr, który nad ranem przygania przelotne opady deszczu. Jest tego tylko jeden plus, a mianowicie wywiało komary ! Tylko, że deszcz nie jest mile widziany i bardzo szybko się zbieram. Grzesiu smacznie śpi bo osłaniają go drzewa. Gdy się budzi ja już jestem spakowany i gotowy do dalszej drogi. Nie pozostaje mu nic innego jak się tym razem streszczać. Tego dnia w drogę wyruszyliśmy chyba najszybciej podczas całego dwutygodniowego wypadu .....
Innym jego powiedzeniem tego dnia było "Darowanej papryce nie zagląda się w nasiona" :D
A w nocy jest bardzo duszno. Komary chcą nas zeżreć razem ze śpiworami. Masakra ! Miałem wrażenie, że twarz mam opuchniętą od ich ukąszeń :/
W środku nocy zrywa się bardzo silny wiatr, który nad ranem przygania przelotne opady deszczu. Jest tego tylko jeden plus, a mianowicie wywiało komary ! Tylko, że deszcz nie jest mile widziany i bardzo szybko się zbieram. Grzesiu smacznie śpi bo osłaniają go drzewa. Gdy się budzi ja już jestem spakowany i gotowy do dalszej drogi. Nie pozostaje mu nic innego jak się tym razem streszczać. Tego dnia w drogę wyruszyliśmy chyba najszybciej podczas całego dwutygodniowego wypadu .....
sobota, 15 września 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 3 - Przez naddunajskie miasta ku Serbii - 16.07.2018
To była jedna z przyjemniejszych nocy spędzonych w hamaku. Temperatura bardzo odpowiednia ani za ciepło ani też za zimno. Przeważnie jest tak, że wieczorem jest zbyt ciepło by kłaść się w śpiwór natomiast o poranku wychładza się tak bardzo iż człowiek szuka dodatkowej bluzy bo tak się telepie z chłodu.
W dniu dzisiejszym dla odmiany ruszamy dość szybko od momentu zwleczenia się z hamaków. Chcemy zjechać nad jezioro by się tam wykąpać. Dlatego szybko zwijamy obóz i udajemy się nad wodę. Nad akwenem z przystanią na jachty i inne obiekty pływające jest sporych rozmiarów pole kempingowe. Namiotów stoi może ze dwa + jeden kamper. Kiedyś zapewne miejsce to tętniło życiem bo jest cała infrastruktura łącznie z kiblami i prysznicami. Jednak są one doszczętnie zniszczone. Teraz teren ten bardziej służy jako parking na samochody, których jest tu dość sporo. Zapewne to za sprawą imprezy którą wczoraj mijaliśmy.
W dniu dzisiejszym dla odmiany ruszamy dość szybko od momentu zwleczenia się z hamaków. Chcemy zjechać nad jezioro by się tam wykąpać. Dlatego szybko zwijamy obóz i udajemy się nad wodę. Nad akwenem z przystanią na jachty i inne obiekty pływające jest sporych rozmiarów pole kempingowe. Namiotów stoi może ze dwa + jeden kamper. Kiedyś zapewne miejsce to tętniło życiem bo jest cała infrastruktura łącznie z kiblami i prysznicami. Jednak są one doszczętnie zniszczone. Teraz teren ten bardziej służy jako parking na samochody, których jest tu dość sporo. Zapewne to za sprawą imprezy którą wczoraj mijaliśmy.
wtorek, 11 września 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 2 - Słoneczna Słowacja i Węgry - 15.07.2018
Mimo, iż w nocy jest dość ciepło to już sam poranek jest chłodny. Po wczorajszym dniu ciężko jest się nam zwlec z hamaków i dlatego w drogę ruszamy przed dziewiątą. Jedziemy na miasto trochę się pokręcić po centrum. Znaczy się tylko ja się kręcę bo Grzesia zwiedzanie miast nie interesuje i przeważnie czeka gdzieś na mnie w jakimś ustronnym miejscu ;)
środa, 5 września 2018
Rowerowy Eurotrip 2018 - Dzień 1 - 328 km na początek ;) - 14.07.2018
Na tegoroczny wypad rowerowy miałem kilka pomysłów. Jednak już dawno temu powiedziałem sobie, że nie będzie nigdy więcej żadnego wcześniejszego planowania bo i tak później wszystko mi się sypie ;) Większość moich wypadów to ostatnio zwykły zbieg okoliczności. Wyznaczam przede wszystkim punkt docelowy, a którędy tam dotrę nie ma już dla mnie większego znaczenia.
Na tegoroczny dwutygodniowy wypad rowerowy już wcześniej zapisał się Grzesiu. Chyba się już pogodził z formą podróży rowerem jaką preferuję ;) I jest to jak na razie jedyna osoba , która nie ma lęku przed takim wypadem...
Na tegoroczny dwutygodniowy wypad rowerowy już wcześniej zapisał się Grzesiu. Chyba się już pogodził z formą podróży rowerem jaką preferuję ;) I jest to jak na razie jedyna osoba , która nie ma lęku przed takim wypadem...
Etykiety:
Bilovec,
Bytča,
Czechy,
Eurotrip 2018,
Frýdek-Místek,
Považská Bystrica,
rower,
Słowacja,
Trenčianske Teplice,
wycieczki rowerowe,
wyprawa
Subskrybuj:
Posty (Atom)























