Strony

wtorek, 27 listopada 2018

XIX Strzeliński Rogaining, Wawrzyszów - 24-25.11.2018

W dniach 24-25 listopada 2018 miałem przyjemność uczestniczyć w XIX Strzelińskim Rogainingu czyli międzynarodowych zawodach na orientację. PTTK Oddział Ziemi Strzelińskiej jako pierwszy w Polsce zorganizował tego typu nocne zawody w 2011 r.




Strona imprezy: http://rogaining.pl/


Rogaining to wytrzymałościowy sport zespołowy łączący bieg lub marsz z orientacją w terenie. Zespoły liczące od 2 do 5 osób mają za zadanie odnaleźć w terenie jak najwięcej punktów kontrolnych. Punkty kontrolne zaznaczone są na mapie dostarczonej przez organizatora i w zależności od trudności ich odnajdowania mają wartość od 4 do 8 punktów. Drużynie nie wolno się rozdzielać podczas pokonywania swojego wariantu trasy.

Jesienna edycja odbywa się w nocy i trwa dziesięć godzin. Start i meta tegorocznych zawodów zlokalizowane są w Wawrzyszowie, w gminie Wiązów.

Rogaining ma również turystyczny charakter gdzie część drużyn pokonuje trasę rekreacyjnie. Właśnie do takich drużyn zaliczają się trzy nasze ekipy "Dzikusy z Pogranicza", "Dzikuski z Pogranicza" oraz "Zbieracze Miodu" :D

Jako pierwsi z uczestników meldujemy się na miejscu startu tj. w budynku szkoły podstawowej w Wawrzyszowie. Pałac(bo o nim mowa) został wybudowany w XIX wieku przez rodzinę von Koppa.
Mając spory zapas czasu do rozpoczęcia zawodów postanawiamy się odpowiednio rozgrzać poprzez ćwiczenia na sali gimnastycznej :D


Godzinę przed startem mamy odprawę techniczną. Każdy z uczestników dostaje numer startowy oraz mapę z zaznaczonymi punktami. Mając jeszcze chwilę czasu do startu wykonujemy kilka pamiątkowych fotek oraz kilka pozdrowień dla znajomych ;)





Wytyczamy swój wariant trasy podczas której będziemy się starać odnaleźć jak największą liczbę punktów kontrolnych. O 19tej jest wyznaczony start sprzed budynku szkoły. Potwierdzamy start i ruszamy w trasę...





Pierwszy punkt jest bardzo łatwo odnaleźć. Tak się składa, że na samym początku 2/3 uczestników od niego zaczyna i wystarczy po prostu podążać za innymi ;)



Nie pada, ale jest dość wilgotno. Dodatkowo jest spora rosa i szybko obuwie obkleja się grubą warstwą błota. Z czasem i spodnie są umorusane coraz wyżej. Niektórzy już na samym początku zaliczyli glebę ;)




Kierujemy się od północnego wschodu na zachód. Obok miejscowości Krajno udaje się odnaleźć punkt. Następne dwa są w okolicach Jutrzyny oraz wsi Kowalów.


Z kolejnym mieliśmy mały problem. Ciężko było nam zlokalizować przy którym zagajniku jest sterta kamieni, o której mowa w opisie punktu. W końcu się nam udaje natomiast dwóch Czechów rezygnuje z poszukiwań.


Kolejny punkt było bardzo łatwo odnaleźć. Teraz kierujemy się ku najdalej na północny zachód zlokalizowany punkt w okolicy miejscowości Karszówek.


 

Z Karszówka podążamy na południe. Jak na razie idzie nam dość sprawnie jak na drużyny spacerujące spokojnym tempem od punktu do punktu. Jednak tak od połowy limitu czasu zaczynają się coraz większe trudności. Raz, że zmęczenie powoli zaczyna dawać o sobie znać, a dwa iż mamy coraz większe problemy z odnajdywaniem kolejnych punktów.

We wsi Jegłowa po zaliczeniu kolejnego punktu robimy sobie przerwę nie wiem jak to nazwać na kolację czy może już na śniadanie ;)








Czasu zaczyna nam coraz bardziej ubywać i pewnie nie tylko nam ;) Zaczynamy wprowadzać kolejne korekty do wcześniej wyznaczonego planu. Odrzucamy kolejne punkty. Postanawiamy odszukać najlepiej punktowany pomiędzy wsiami Kaszówka i Żeleźnik. Z racji, że to 8 punktów to wiadomo iż nie będzie łatwo go znaleźć. Sądząc po ilości światełek w lesie właśnie w tamtym momencie bardzo wiele grup kręciło się w okolicy. Udaje mi się odnaleźć owy punkty. Idąc do niego pogwizduję by nasi szli za mną. Okazało się, że wśród osób, które przyszły nie ma nikogo z naszych(no prawie). Trzeba po nich zadzwonić bo się nam pogubili w lesie :D





Straciliśmy na poszukiwaniu tego punktu dość sporo czasu i teraz chcemy odhaczyć jeszcze trzy. Niestety nie udaje się to. Okazało się, że Rów Rożnowski był dla nas nie do sforsowania, a iść naokoło to stracilibyśmy zbyt wiele czasu....




... i postanawiamy kierować się już ku mecie. Jeszcze tylko po drodze odnajdujemy punkt za 4pkt. i na przełaj, przez pola idziemy do Wawrzyszowa.



Na mecie jesteśmy z pół godzinnym zapasem. Odmeldowujemy się i zasiadamy przy ognisku racząc się pysznym bigosem !





Wynik jaki tym razem osiągnęliśmy nie jest wart uwagi, ale dla nas najbardziej liczyła się świetna zabawa ! Według wskazań gps pokonaliśmy pomiędzy 38-42 km w zależności od urządzenia ;)

Impreza zorganizowana na pięć, ale to już norma ;)

Tym razem chyba niewiele osób pozostało na oficjalne ogłoszenie wyników. Nawet myśmy dość szybko uciekli. Chcieliśmy zdążyć na 08:30 na autobus z Opola. To tak trochę naokoło, ale ważne, że do domu dotarłem po dziesiątej. A, i jeszcze przebiegłem sobie trasę z Jarnołtówka do Charbielina :p


Śpieszyłem się bo bardzo chciałem wyskoczyć na zachód słońca w góry. Udało się, zdążyłem, ale to materiał na kolejną opowieść.....


Pełna galeria zdjęć po tym adresem: https://photos.app.goo.gl/hJgv9dVnsbYTot9h7