Strony

piątek, 12 lipca 2019

Rowerowa majówka 27.04-05.05.2019 - Dzień 4/9 - Jest slonce, jest piękna pogoda !....

Spać położyłem się jak na mnie wcześnie i to bardzo, więc i wcześnie się obudziłem. Oczy otwieram długo przed wschodem słońca. W nocy ładnie się wypogodziło i długo leżę w bezruchu oczekując aż słońce wychyli się zza horyzontu. Jest strasznie zimo o poranku !



Ruszam w trasę około szóstej rano. Szkoda marnować tak pięknie rozpoczętego dnia ;) Jest bardzo rześko bo ziemia paruje po wczorajszych opadach deszczu. Kieruję się wzdłuż głównej drogi na Drezno. A wiadomo, że w Niemczech infrastruktura rowerowa jest na nieporównywalnie wyższym poziomi aniżeli u nas.


Pierwsza większa miejscowość, przez którą dziś przejeżdżam to Pulsnitz. O tak wczesnej porze dnia rynek jeszcze skryty w cieniu.




Na pierwszym większym wzniesieniu dzisiejszej trasy pauza śniadaniowa z widokiem na odległe Drezno.




I tutaj właśnie uświadomiłem sobie iż ja wcale nie muszę jechać do Drezna. Kiedyś tam byłem co prawda nie rowerem i w nocy, ale jednak zdałem sobie sprawę, że lepiej poświęcić ten czas by zobaczyć coś nowego, coś czego jeszcze niedane mi było widzieć. Dlatego też wyszukuję jakąś trasę prowadzącą na Stolpen. Najpierw jadę lasami do Großröhrsdorf. Następnie omijają wszystkie główne drogi docieram do kolejnego celu.


20 kilometrów na wschód od Drezna leży Stolpen. Już z daleka widać tamtejszy majestatycznie wznoszący się na bazaltowej skale zamek.




Miasto stało się znane za sprawą więzionej na zamku w XVIII wieku hrabiny Cosel. Była ona faworytą Augusta II Mocnego. Została pochowana na zamku.

Rynek cieka, stromy. W centrum stoi pocztowy słup dystansowy z 1728 r. dookoła ładne kamienice z renesansowym ratuszem.




Miasto od początków swoich dziejów nieprzerwanie było związane z wydobyciem bazaltu. Widać to dzisiaj na każdym kroku. Stolpeński bazalt jest geologicznym pomnikiem przyrody o wyjątkowym znaczeniu. Tutejszy bazalt słupowy jest chyba najbardziej znaną skałą wulkaniczną z występujących na terenie Saksonii i Czech.







Dalsza dzisiejsza trasa nie będzie już tak łatwa choć ze względu na widoki jaki oferuje bardzo przyjemna. Kieruję się na Saksońską Szwajcarię.



Hohnstein to niesamowicie malowniczo położone miasteczko na północnej granicy parku narodowego saksońskiej Szwajcarii. Bardzo wiele tu budynków o konstrukcji szachulcowej, łącznie z ratuszem.




Główny plac pochyły. Od jednej strony stoi kościoła po przeciwnej zamek Hohnstein. Ten pochodzący z XII wieku obiekt robi niesamowite wrażenie.




Teraz zjazd do doliny rzeki Polenz. Pontem trzeba się ponownie wspiąć na przeciwległy stok wąwozu. Kolejne kilometry to przemieszczam się przez tereny Parku narodowego. Przed oczami mam ciągle widoki Saksońskiej Szwajcarii. Robi to niesamowite wrażenie :)








Zjeżdżam nad Łabę w Rathmannsdorf. Tak sobie pomyślałem, że jadąc w dół biegu rzeki trochę szybciej będzie przybywać kilometrów, ale figa z makiem ! Wieje tam tak silny wiatr, że ciężko było utrzymać prędkość powyżej 20 km/h !






Jako że jetem już poza obszarem parku narodowego to postanawiam wzbić się dronem w powietrze. W sumie bardzo mało korzystałem z usług tego sprzętu podczas tego wypadu. Winowajcą jest pogoda bo jak nie wiatr to deszcz przeszkadzał :/





W Dreźnie już byłem to tym razem może odwiedzić sąsiednie miasto Pirna ? Tak też robię...

Pirna to ciekawe, 40stotysięczne miasto, które w średniowieczu zyskało na znaczeniu za sprawą tutejszej przeprawy przez Łabę.

Murowana zabudowa historycznego centrum miasta sięga swymi początkami aż XIV wieku. Jednak obecnie fasady kamienic pochodzą w większości z czasów renesansu i baroku.

Jak to mam w zwyczaju interesuje mnie przede wszystkim ścisłe centrum z rynkiem i okolicznymi zabytkami.




Po wykonaniu kilku zdjęć i zrobieniu zakupów opuszczam miasto w kierunku południowym. Tu już nie ma przelewek. Na mojej drodze stają konkretne podjazdy i choć nie są zbyt długie to jednak ich nachylenie daje solidnie w kość.



Wzniesienia, które teraz przychodzi mi pokonywać często wysokością osiągają ponad 700 m n.p.m. Zastanawiam się zawsze dlaczego drogi są tak poprowadzone by wspinać się właśnie na te najwyższe wzniesienia ?

Przejeżdżam kolejno przez Glashütte, Frauenstein i Sayda.






Dnia mi ubywa, a ja muszę się zmagać z ciężkimi podjazdami. Ważne jedna, że dzisiaj nie zmokłem ;)





Dzień postanawiam zakończyć w okolicy miasta Zöblitz. I choć ponownie niewiele kilometrów ukręciłem to udało się mi zobaczyć wiele ciekawych, a przede wszystkim nowych dla mnie miejsc !




Galeria: https://photos.app.goo.gl/wvE4Q5KEUdVjhX4a7

cdn....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz