Przyjemnie ciepła była ta ostatnia noc. Wstaję tuż po wschodzie słońca. Mając świadomość, że do domu już nie tak daleko nie muszę się aż tak bardzo śpieszyć. Dziś przyjdzie mi przemierzać znane bardzo dobrze tereny, którymi często jeżdżę. Nic mnie nie powinno już zaskoczyć 😉
Po kilku kilometrach jestem w miejscowości Dubňany. Tutaj wskakuję na ścieżkę rowerową "Mutěnka" łączącą Mutěnice z miastem Kyjov. Jest to genialne rozwiązanie ponieważ zaadoptowano do tego celu nieistniejącą linię kolejową. Może się to wydawać co najmniej dziwne bo w Czechach znajduje się chyba najgęstsza sieć kolejowa w całej Europie. Jednak kilka takich zlikwidowanych linii kolejowych u naszych południowych sąsiadów się znajdzie.
Fajnie jest rozwinięta infrastruktura rowerowa. Oprócz przystanków z wiatami gdzie można sobie odpocząć znajdziemy też np. stanowiska do naładowania telefonu. Przyznam szczerze, że mi już powoli zaczyna brakować tej energii 😋
Tą trasą rowerową docieram do miasta Kyjov. Nie jest to najkrótsza droga, ale zdecydowanie najłatwiejsza ponieważ omija wszystkie okoliczne wzniesienia. Tutaj trzeba zrobić zakupy. Czekam chwilę aż otworzą sklepy. Dla mnie fajna sprawa bo wszystko w Czechach pootwierane w niedzielę. Również te największe markety 😀
Do miejscowości Snovidky to dalsza część przyjemnej jazdy po ścieżce rowerowej.
Widząc pałac w Neslovicach od razu wiem, że za niedługi czas przyjdzie mi pokonać kilka wzniesień. Może nie są one zbyt trudne, ale z tymi bagażami ta trudność zostaje podniesiona.
Po przedostaniu się przez wzniesienia jestem na skraju Hany. Docieram do Ivanovic na Hane. Teraz przyjdzie mi przemierzyć całą tą krainę z południa na północ aż do podnóża Jesioników.
Tak po około 30 kilometrach jazdy docieram do miasta
Prostějov. Tutaj trzeba się pokręcić po centrum. Rynek jest słusznych rozmiarów !
Od zachodu zamyka go ratusz z wysoką na 66 metrów wieżą. Po drugiej stronie znajduje się renesansowy budynek starego ratusza, a za nim kościół podwyższenia Krzyża świętego.
Sporo tu zieleni i kwiatów.
Oczywiście pałac musi być i tutaj. Choć jakoś szczególnie się nie wyróżnia ta renesansowa budowla to mi się on bardzo podoba. Szczególnie, że ma trochę inny kolor.
Przemierzam Hanę. Przejeżdżam na drugą stronę autostrady D75. Staram się możliwie jechać trasą, którą jeszcze nie jechałem. Niestety jest mi o to już coraz trudniej. Ale tym razem jeszcze się to udaje. Przez miejscowość Příkazy i dalej na Naklo to coś dla mnie nowego. W Nakle stoi kościół z charakterystyczną wieża, która przypomina taką bardziej jaką można zobaczyć w zamkach.
W okolicy Litovela rzeka Morawa rozlewa się na kilka koryt. Znajduje się tu w okolicy wiele wyrobisk żwiru. Nad jednym takich, które jest już nieczynne okoliczni mieszkańcy mają miejsce rekreacyjne. Przy tak pięknej pogodzie i wysokiej temperaturze ludzi chcących zażyć kąpieli są tysiące. Wszędzie stoją znaki zakazu biwakowania, ale też i wszędzie stoją kampery 😋
Oczywiście muszę dotrzeć do miejscowości Dlouha Loucka skąd zaczyna się podjazd w kierunku miasta Rýmařov. W zależności od chęci mam trzy opcje podjazdu. Przeważnie wybieram trasę wzdłuż rzeki Oslava. Jest całkiem spoko do momentu podjazdu w miejscowości Ondřejov. Niezły daje on wycisk !
Gdzieś tam na polach odbywa się "sejmik" bocianów. Szykują się już powoli do odlotu gdzieś do Afryki .....
A ten podjazd był dopiero początkiem męczarni. Teraz trzeba przedostać się przez Jesioniki. Dzisiaj idzie mi dość sprawnie podjazd na przełęcz Hvezda u podnóża Pradziada.
Na przełęczy robi się na tyle chłodno, ze muszę ubrać kurtkę. Przede mną kilkunastokilometrowy zjazd do Vrbna i pora na ostatni już podjazd w kierunku He
řmanowic. Ostatnie 17 kilometrów i docieram do domu o godzinie 23:23. Wymęczony, ale bardzo zadowolony z ostatnich trzech tygodni.
Mapka dzień 21:
Statystyki Dzień 21:
Dystans: 202,82 km
Czas jazdy: 13:23:56
Średnia: 15,13 km/h
Max: 59,18 km/h
Suma podjazdów: 850 m
Wys. max.: 1909 m n.p.m
Takie małe podsumowanie całego wypadu.
Na pewno kilka rzeczy bym zmienił. Przede wszystkim największym nieporozumieniem było obranie kierunku na miasto partnerskie Głuchołaz - Nieder-Olm. Poza tym były jakieś niewielkie mankamenty, ale tak nieistotne, że już o tym zapomniałem.
Sprzęt po raz kolejny zdał egzamin na pięć z plusem. Żadnego defektu, nawet przebitej dętki. Dopiero ostatniego dnia zrobiły się w tylnym kole jakieś luzy, ale po powrocie szybko udało się usunąć tą usterkę 💪
Oczywiście wybierając zupełnie inny kierunek wyprawy jak dotychczas udało mi się zobaczyć wiele nowego i ciekawego. Kiedyś chciałbym jeszcze odwiedzić Francję, a może i udałoby się dotrzeć dalej w kierunku zachodnim ? 😉
Teraz już powoli trzeba myśleć o kolejnej wyprawie. Jeszcze nie myślałem o celu, ale chciałbym ponownie obrać kierunek południowy 😀
Statystyki całości.....
Dystans: 3713,02 km
Czas jazdy: 232:54:15
Średnia: 15,94 km/h
Max: 67,50 km/h
Suma podjazdów: 23421 m
Wys. max.: 2005 m n.p.m
Ilość wypitych łącznie płynów ~ 189,5 litra
A tak to wyglądało w całości ....
KONIEC 😎
Kolejny fajny urlop opisany :) To teraz możesz spokojnie ruszać na kolejne wakacje, gdy poprzednie już opisane ;)
OdpowiedzUsuńNiezły kawał Europy objechałeś, gratulacje. Sporo fajnych rejonów było.
Z przyjemnością się czytało.
Dzięki Artur ! Pewnie gdzieś i w tym roku się wybiorę. Nie wiem jeszcze tylko gdzie. Natomiast do tego czasu mam do opisania kilkanaście...., a nawet trochę ponad dwadzieścia innych wypadów. Zarówno tych rowerowych jak i pieszych ;)
UsuńJa już się poddałem z opisywaniem niektórych i stwierdzam, że lepiej mieć nie opisane, niż nie mieć czego opisywać ;) Ale najważniejsze, to mieć czas na wyjazdy i czasem coś fajnego wrzucić :)
UsuńJa też mam coraz mniej czasu. Jednak staram się być konsekwentny i opisywać wszystkie wypady. Czasami wlecze się to opisywanie, ale staram się iść naprzód. Jeżeli coś pominę to za chwilę pominę koleją wycieczkę. I kolejną.... W końcu przyjdzie moment, że już człowiekowi nie będzie zależało i chciało się nic ;)
Usuń