Noc mija spokojnie. Budzę się dość szybko jednak wstaję później aniżeli bym tego chciał. Chyba w dalszym ciągu próbuję odespać to co straciłem w Grecji.... Jem lekkie śniadanko i ruszam po siódmej w drogę. Mój pierwszy cel to miasto Veles. Droga do miasta jest w opłakanym stanie. Trochę mnie wytrzepało na zjeździe.
