Strony

czwartek, 16 marca 2017

Pierwsza setka w 2017 roku... - 04.03.2017

Tak wiem..., dla niektórych może się to wydawać naprawdę dziwne, ale taka jest brutalna prawda. Zimę w tym roku mieliśmy w normie i jazda rowerem w takich warunkach jest mało przyjemna. Motywacji do kręcenia też jest coraz mniej.... Tak po prawdzie ostatnia wycieczka rowerowa, której dystans przekroczył 100 km miała miejsce na początku listopada zeszłego roku, a więc dość dawno. Zachodziła obawa iż tyłek  dość solidnie ten wypad odczuje ;)


Za cel obieramy, a jakże, Pradziada. Jednak chcemy się tam dostać trochę bardziej okrężną trasą coby natłuc trochę kilometrów. W Jarnołtówku oczekuje mnie już Kuba. Wspólnie kierujemy się na Dębowiec. Po drodze wstępujemy na wieżę widokową w Wieszczynie. Pogoda ładna, wieje dość mocny wiatr, który będzie się dzisiaj tylko nasilać. Jak to o tej porze roku krajobraz jałowy, i bezbarwny...





Kolejny etap to trasa z Dębowca na Jindrichov i dalej do Třemešnej. Tutaj przerwa na batonika.



Przez Mesto Albrechtice szybko śmigamy. Ze względu na bardzo silny wiatr decydujemy się jechać przez Opavice i Linhartovy gdzie mamy chwilowy postój pod tamtejszym pałacem.



Do Krnova jedziemy po trasie rowerowej nr. 55. Jest o tyle dobrze, że nie odczuwamy tak bardzo tego wiatru. W mieście pierwsze swoje kroki kierujemy do marketu. Robimy stosowne zaopatrzenie i jedziemy na rynek. W planach jest dłuższa przerwa na posiłek.




Z Krnova na szczyt Pradziada mamy 51 km o czym informuje stosowna tablica. Przed nami jeszcze jedno większe miasto, którym jest Bruntal. Dojazd tam był istną katorgą. Wiatr sięga apogeum wiejąc prosto w twarz. Sporo straciłem energii przebijając się przez porywiste podmuchy. Później to mocno odczuję....



W Bruntalu uzupełniamy płyny jak również mała przekąska. W spokoju zasiadamy na ławce przed tamtejszym pałacem.



Na moment zahaczamy o rynek i trzeba się już kierować na Mala Moravkę. Im wyżej jesteśmy tym wiatr o dziwo wieje słabiej. Pozostaje nam finalny podjazd...




Na tym podjeździe odcina mi prąd. Nie mam siły w mięśniach by przycisnąć mocniej na pedały, ale powoli bez zatrzymywania zdobywam kolejne metry wysokości. Pogoda widać że się zmienia. Przybywa chmur. Docieramy na Ovcarne. Dalej niestety nie da rady już jechać bo zaczyna się trasa narciarska. Temperatura +4 stopnie i śnieg jest bardzo rozmiękły. Dodatkowo przejeżdża ratrak, który to porządnie zrył trasę.



Nawet iść jest ciężko. Śniegu około 1,5 metra




Rezygnujmy ze zdobycia szczytu. Bez sensu byłoby przemoczyć buty i tak wracać po nocy do domu. Postanawiamy zjeść coś ciepłego w restauracji hotelu Figura. Trochę się tam zasiedzieliśmy bo akurat trwał konkurs drużynowy w skokach narciarskich na mistrzostwach świata w Lahti. Polacy wygrali, więc w znakomitych nastrojach wracamy do domu :) A powrót to sama poezja. Nie dość, że mamy w większości z góry to dodatkowo z wiatrem, a ten w dolinach wiał zdecydowanie najmocniej tego dnia.



A dystans dnia to 143,7 km i 2560 metrów podjazdów. Na początek dobre i tyle ;)

Trochę więcej zdjęć w Galerii: https://goo.gl/photos/6JV8jyw1uCkSsEao6



8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. A wiesz...., zapomniało mi się :p

      Usuń
  2. Ja to jednak poczekam na temperaturę powyżej 10 stopni zanim wypełznę z rowerem :) W tym roku mam ogromne ciśnienie by zrealizować kilka projektów rowerowych, które siedzą mi w głowie już od dawna. "Motywacji do kręcenia też jest coraz mniej...."... ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas tej wycieczki temperatura przekroczyła + 15. Tylko wiatr bardzo przeszkadzał ;) Motywacji mniej bo hmmm... sam już nie wiem. Może już nie chce mi się, może już jestem za stary :D

      Usuń
  3. Śnieg od jakiej wysokości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W głębi gór zaczyna się od około 1000 m n.p.m. i z wysokością bardzo go przybywa.

      Usuń
    2. Na szczęście Jestedowi-bo planuję ten szczyt przed Przełęczą Karkonoską-ponad ten 1000 nie przybędzie ;)

      Usuń
  4. Wszystko zależy od układu odniesienia. Pamiętaj, że są na świece grubasy które są bardzo zadowolone z siebie jak na początku sezonu trzasną taki trzycyfrowy dystans :) Nie marudź i szybko wracaj do formy.

    OdpowiedzUsuń