Strony

piątek, 28 grudnia 2018

Góry Stołowe - 11-12.11.2018

Nasi rządzący byli tak uprzejmi, że darowali obywatelom dzień wolny 12.11, więc będąc patriotami trzeba to w odpowiedni sposób wykorzystać. Ale nie, nie będziemy wałęsać się w narodową flagą ;)

Chłopaki wpadają na pomysł noclegu w schronisku na Szczelińcu Wielkim w Górach Stołowych. Fajnie ! Już od dawna planowałem zrobić tam nocną sesję foto pomiędzy skałami. Jest tylko jeden problem...., prognozy pogody są nieubłagane ponieważ przepowiadają całkowite zachmurzenie i silny wiatr :/


Po dotarciu do Karłowa i uiszczeniu opłaty za parking wcale nie chce się nam wychodzić z samochodu. Siedzimy tak chyba z godzinę pijąc piwo.... Do schroniska daleko nie mamy, więc nie ma się co śpieszyć. Moglibyśmy zrobić sobie jakąś trasę, ale w taką pogodę to się nam zupełnie nie chciało ;)

Chyba jeszcze nigdy tak wiele czasu mi nie zajęło dotarcie na szczyt ;)




Na górze jednak okazało się, że jakieś tam widoki są. Wieje bardzo mocno ale właśnie ten wiatr czasami przeganiał chmury i momentami było widać nawet Karkonosze :)



Jeszcze przed zachodem słońca robimy sobie spacer wśród skał. Wszędzie mgła. Dopiero tuż po zachodzie słońca z najwyższego punktu czyli "Fotel Pradziada" pułap chmur się obniżył. Szkoda, że wiatr jest tak mocny, że za żadne skarby aparat nie chce stać równo na statywie....




Po dość długiej posiadówie w schronisku przychodzi pora na planową nocną sesję. Dość sporo czasu to nam zajmuje. Biegamy z Kubą wśród skał bawiąc się latarkami. Efekty nie do końca takie jak zakładałem, ale dobre chociaż to.




Kuba idzie do schroniska, a ja postanawiam przekoczować na świeżym powietrzu do wschodu słońca. Nawet się nie obejrzałem jak zaczęło świtać :)




No i w sumie prognozy się nie sprawdziły... tzn. wieje tak jak zapowiadali ale są widoki :)



Na "Fotelu Pradziada" już wiele osób oczekuje wschodu słońca, a ten był całkiem łady. Nawet wiatr na chwilę dał nam odsapnąć bo zrobiło się zupełnie bezwietrznie ;)




Jeszcze tylko kilka zdjęć z okolic schroniska i pakujemy się do drogi.


Schodzimy do Pasterki bo w tamtejszym schronisku chcemy zjeść śniadanie.




Po śniadaniu uderzamy na czeską stronę w Broumovske steny. Nieśpiesznie wędrujemy tamtejszymi szlakami odbijając na wszystkie atrakcje w okolicy.



I tak odbijamy na skalne miasto na Božanovskim Špičáku.



Następnie na Korune by pobujać się na nowej huśtawce ;)





Jednak te nasze beztroskie wędrowanie spowodowało, że czas którym dysponujemy strasznie się nam kurczy. I zamiast planowego dotarcia do chaty Hvezda jesteśmy zmuszeni po zahaczeniu o Kamienną Bramę na odwrót. I to bardzo szybki. Z tego powodu bezszlakowo skracamy sobie trasę, a końcówka jest już w przeciwnym kierunku jak szliśmy jeszcze kilka godzin wcześniej.





Nasz nowy znajomy, którego poznaliśmy w schronisku Pasterka ofiaruje się i nas podwozi do Karłowa, więc oszczędzamy dzięki temu sporo czasu ;)

Wypad mimo iż na totalnym luzie i bez żadnej spiny całkiem udany :)


Jeszcze tylko tradycyjna galeria na koniec: https://photos.app.goo.gl/JLXyF3zHMGYvNyeA8