Po wieczornej burzy niebo się wyczyściło i spoglądałem z nadzieją na rozgwieżdżone niebo. Gdy się przebudziłem z rana całe niebo, aż po horyzont zaciągnięte było już ciężkimi deszczowymi chmurami. Postanawiam bardzo szybko się zebrać do dalszej drogi. Znając siebie gdybym za bardzo zwlekał z ruszeniem w dalszą drogę i w między czasie zacząłby padać deszcz, to zapewne straciłbym ochotę na dalszą jazdę.
Ruszam więc i niemal od razu zaczyna padać deszcz. Kieruję się oczywiście do Waidhofen an der Ybbs. To właśnie tam chciałem dotrzeć dzień wcześniej. Już na samym początku trasy są utrudnienia na drodze. Główna droga wyłączona z ruchu całkowicie. Muszę szukać objazdu bo oznakowanie beznadziejne, a w zasadzie niema go w ogóle. Przejeżdżam przez rzekę Ybbs i przez mniejsze miejscowości pokonuję kolejne kilometry trasy. Trasa jest znacznie trudniejsza od tej biegnącej wzdłuż rzeki. Tutaj co chwilę trzeba było pokonywać krótkie, ale dość strome podjazdy. Na szczęście objazd miał kilka kilometrów i później już kontynuowałem jazdę główną drogą. Jednak deszcz się znacznie nasilił. Zanim dotarłem do Waidhofen byłem już kompletnie przemoczony :(
![]() |
Kościół oraz zamek w Waidhofen an der Ybbs. |