Pierwszy raz od bardzo dawna na całodzienną wycieczkę nie wybieram się sam. Dziś towarzyszy mi Dawid i Justyna. Plan jest taki by zaliczyć jednego dnia wschód oraz zachód słońca w górach. Nie będzie z tym problemu bo przecież mamy najkrótszy dzień w roku 😉
Startujemy z parkingu na przełęczy Czewonohorskiej. To chyba najwygodniejsza opcja startu w masyw Keprnika. Niestety na wschód słońca nie za bardzo się zanosi. Zresztą prognozy pogody nie są zbyt optymistyczne pod tym względem.
Po pokonaniu czterech kilometrów jesteśmy na szczycie Červená hora 1333 metry n.p.m. Tutaj w planach jest wspomniany wschód słońca, którego oczywiście nie uświadczyliśmy. Coś tam tylko lekko się zaczerwieniło i tyle 😉












