Strony

czwartek, 15 lipca 2021

Weekend 08-09.05.2021 Czyli trochę opolskiego, trochę śląskiego.

Maj to czas gdy kwitnie rzepak. Niestety w tym roku wegetacja później ruszyła i wszystko opóźnione co najmniej o dwa tygodnie. I dopiero drugiego weekendu majowego coś tam zaczyna się żółcić. Tym razem postanawiam pokręcić trochę na południu województwa opolskiego i odrobinę zahaczyć o śląskie. 

W drogę ruszam około ósmej. Pogoda ładna choć o poranku dość chłodno. Tak jak pisałem na początku rzepak zaczyna dopiero kwitnąć, a powinien był już ostatniego tygodnia kwietnia....

 


Jadę szybko główną drogą na Prudnik i dalej w kierunku Kędzierzyna. W Laskowicach odbijam na Głubczyce. W ten sposób szybko pokonuję przeszło 40 kilometrów. Zatrzymuję się dopiero na rynku w Głubczycach pod tamtejszym ratuszem. Pamiętam jak jeszcze kilkanaście lat wcześniej stały w tym miejscu jego ruiny.....


Widząc jak dobra jest dziś przejrzystość powietrza postanawiam zrealizować swój jeden pomysł na foto. W tym celu jadę w okolice Branic.



Przed Branicami zlokalizowane są Michałkowice. Tam należy odbić w kierunku zachodnim na Bliszczyce. Po kilkuset metrach wjeżdżamy na wzniesienie gdzie odbija polna droga. To właśnie z niej można uchwycić ciekawy kadr z ośnieżonym Pradziadem na dalszym planie oraz bliżej wzniesienie Cvilin nad Krnovem.  Stając w odpowiednim miejscu wieża nadajnika na Pradziadzie znajduje się centralnie pomiędzy wieżami barokowego kościoła św. Krzyża i Matki Boskiej Bolesnej 😊

Oczywiście by uzyskać odpowiedni efekt "woooow" należy skorzystać z możliwie największej ogniskowej jaką oferuje sprzęt fotograficzny 😜




W kolejnym etapie wycieczki zatrzymuję się na posiłek w Branicach.




Drogą nr. 419 docieram do miejscowości Nasiedle.

Historycznie miejscowość leży na tzw. "polskich Morawach", czyli na obszarze dawnej diecezji ołomunieckiej. Po raz pierwszy wzmiankowane zostały w 1253, kiedy należało do czeskiego Margrabstwa Moraw, później do księstwa opawskiego.


W Nasiedlu znajduje się barokowy pałac. Jego obecny wygląd zawdzięczamy Antoniemu Józefowi Hiacyntowi Sedlnickiemu, który wybudował go w latach 1730-1750. Obiekt w rękach prywatnych..... Dobrze, że człowiek dysponuje dronem 😜



Pomiędzy miejscowościami Lubotyń i Kozłówki znajduje się stanowisko archeologiczne gdzie odkryto pozostałości po największej osadzie Celtyckiej na ziemiach polskich. Choć w lokalizacji wskazuje się odleglejszą Nową Cerekiew 😉

Podczas pierwszych wykopalisk archeolodzy znaleźli tu ponad 60 srebrnych oraz 18 złotych celtyckich monet oraz wiele innych przedmiotów. Podczas swojej drugiej bytności zbiór samych monet wzrósł do 211.... !

Obecnie w tym miejscu zobaczymy jedynie dwa niewielkie kopce....




A tuż obok w szczerym polu znajdują się ruiny niewielkiego pałacyku. Jego dawni mieszkańcy na pewno nie byli świadomi kto mieszkał w tych okolicach przed nimi, i że być może stąpają po skarbie znajdującym się tuż pod powierzchnią ziemi....




Jadę dalej na Kozłówki i do Kietrza. Tam tylko foto w centrum i jeszcze jedno budynku do , którego pokrycia elewacji wykorzystano naczynia. Zapewne były to "odrzuty" w fabryce 😉



Z Kietrza chcę dojechać do Pietrowic Wielkich znajdujących się już w woj. śląskim. Wybieram wyznakowaną trasę rowerową łączącą Krnov z Katowicami. Swoją drogą to jest ciekawy pomysł na wycieczkę rowerową 😉

Po drodze docieram do przysiółka Skowronów. Warto odbić te kilka kilometrów od głównej trasy by zobaczyć drewniany kościół pątniczy Św. Krzyża z 1667 r.. Został zbudowany jako kaplica staraniem proboszcza Marcina Moslera, powiększony w 1743 roku.


300 metrów dalej stoi nowiuteńka wieża widokowa. Jest ona elementem szlaku "Silesianka" - transgranicznego projektu obejmującego wieże i platformy widokowe w Euroregionie Silesia, na pograniczu polsko-czeskim. 


Widoki z wieży widokowej są niczego sobie. Szczególnie przy tak dobrej pogodzie jak ta dzisiejsza gdy widoczne są zarówno Beskidy jak i Sudety 😊


W mojej głowie układa się powoli kolejna cześć dzisiejszej trasy..... Z Pietrowic Wielkich odbijam na Cyprzanów i dalej do Tworkowa.





Pałac w Tworkowie to trwała ruina. Całkiem niedawno zabezpieczony i udostępniony do zwiedzania. Dzisiaj tylko foto zza płotu. 

 



Z Tworkowa do Krzyżanowic prowadzi piękna ścieżka rowerowa. W tych drugich znajduje się pałac Lichnowskich. Pod sam pałac nie podjeżdżam. Moim celem na dzisiaj jest jeszcze jedno miejsce i do niego podążam.


 

Lysa Hora w Beskidzie Śląsko-Morawskim ciekawie wygląda w połączeniu z kościołem św. Anny w Krzyżanowicach. Odległość do tego najwyższego szczytu pasma wynosi równo 52 kilometrów w linii prostej.


Pora odbić na Lubomię. W tym celu przejeżdżam nad Odrą. i wyznakowaną trasą rowerową jadę do założonego celu.....

Przejeżdżam przez Lubomię gdzie znajduje się charakterystyczny neogotycki kościół parafialny pod wezwaniem św. Marii Magdaleny z 1886 roku.



Na wyjeździe w kierunku Pogrzebienia znajduje się cmentarz parafialny, a tuż obok są schody, które wprowadzają nas na cmentarną aleję, na której końcu wznosi się obelisk. Po obu stronach alei są mogiły zbiorowe żołnierzy sowieckich poległych w całej okolicy podczas zaciętych i krwawych walk wiosną 1945 roku. Na tym niewielkim rozmiarowo cmentarzu spoczywa ich aż 922 !


A teraz pora na miejsce, do którego zmierzam. Mowa o wieży widokowej w Pogrzebieniu. Najpierw muszę wjechać na spore wzniesienie.

Konstrukcyjnie przypomina piramidę. Jest ogólnodostępna. Tuż obok miejsce odpoczynku wykonane ze starego kontenera 😉





 Miejsce na usytuowanie wieży jest bardzo dobre. Widać z niej naprawdę bardzo wiele. Oczywiście gdy jest odpowiednio dobra przejrzystość powietrza, a tak zdaje się jest właśnie dzisiaj 😉💪

Widać Jesioniki(Pradziad - 76 km), Beskidy oraz Mała Fatrę ! Gdzie najdalszym widocznym szczytem jest najwyższy Velky Krivan z odległości 110,5 km.




Do końca dnia pozostało już niewiele czasu. Postanawiam przycisnąć trochę na korby. Przemierzając bory Kuźni Racibrskiej jadę przez Nędzę na Rudy pod tamtejsze opactwo cystersów.

Dokładna data fundacji opactwa nie jest znana, a pierwszy dokument pochodzi z 1258 roku. Obecnie Barokowy kompleks jest pięknie odrestaurowany.


Dziś już za wiele kilometrów nie pokonałem. Udało się dojechać do miejsca gdzie 26 sierpnia 1992 roku miał miejsce jeden z największych pożarów na terytorium Polski. Znajduje się tu ścieżka dydaktyczna i stoi fajna platforma z wiatą gdzie postanawiam spędzić nadchodzącą noc 💪😊


 

Choć noc jest dość chłodna to bardzo spokojna i udało mi się porządnie wyspać po trudach dnia poprzedniego.

W niedzielę zrywam się wcześnie bo około siódmej. Robię lekkie śniadanko i ruszam w drogę na Kotlarnię 😀



W Kotlarni przy tamtejszej kopalni piasku stoi ładna lokomotywa Ty51-138 wchodząca kiedyś w skład taboru kolejowego "KP Kotlarnia" W przeszłości stały tu jeszcze dwie inne lokomotywy....

Przez Starą Kuźnię docieram do Sławięcic. Stoi tam dworek z okresu międzywojennego. Trochę to zaniedbany obiekt... W przeszłości stał jeszcze bardzo okazały pałac jednak z tamtego obiektu pozostało niewiele bo jedynie schody wejściowe....



Do Ujazdu mam przysłowiowy "rzut beretem". Do tej pory albo omijałem miejscowość albo ograniczałem się do wykonania zdjęcia w rynku.....

W ostatnich latach ruiny zamku biskupów wrocławskich w Ujeździe zostały ładnie zrewitalizowane i udostępnione turystom. Rewitalizuje się też centrum tego historycznego miasteczka. Ja siadam na drugie śniadanie na placu przy zamku. Polatałem też odrobinę dronem po okolicy 😊








W dniu dzisiejszym jest jeszcze lepsza widzialność jak wczoraj. Dlatego też w dniu dzisiejszym widoki zdominowane są przez dalekie obserwacje. Przy wąskiej drodze do Starego Ujazdu można się zatrzymać w kilku miejscach i podziwiać ośnieżone Jesioniki, a nawet Masyw Śnieżnika.



Skoro jest tak dobra widzialność to postanawiam kierować się na Górę Świętej Anny by tam dokonać kilku obserwacji.

Z przysiółka Ferdynand Masyw Pradziada prezentuje się świetnie !


Z Leśnicy zaczynam podjazd na Górę Świętej Anny na obowiązkowy punkt widokowy obok Domu Pielgrzyma. Po drodze mijam Muzeum Czynu Powstańczego. Na placu przed muzeum stoi coś co ma naśladować samochód opancerzony z czasów powstań śląskich.


No i "wisienka na torcie" czyli dalekie obserwacjei z Góry Świętej Anny. Jak na samo południe dnia to widzialność jest niczego sobie. Widać całe Beskidy z Babią Górą na czele(138 km). Widoczne są również Tatry Wysokie jednak słabo i zbyt mocno trzeba wyciągać coś ze zdjęć.


Zdecydowanie lepiej widoczna jest Mała Fatra gdzie np. do szczytu Veky Krivan jest prawie 154 km.

Jeszcze lepiej z odległościami jest gdy spojrzymy na Tatry Zachodnie gdzie miejsce obserwacji z Kamienistą dzieli dystans 185, 7 km !

Obserwacji przy Domu Pielgrzyma byłoby na tyle... Teraz trochę polatam....




I uderzam na drugi punkt widokowy skąd mamy rozległy widok w kierunku zachodnim czyli na Sudety.



Sudety widoczne są w całości od Jesioników poprzez Masyw Śnieżnika, Góry Stołowe, Góry Sowie i Ślężę 😊






Przez rezerwat "Lesisko" zjeżdżam do Żyrowej. Widać bardzo postęp przy rewitalizacji tamtejszej barokowej perełki, którą jest pałac hrabiego Melchiora Ferdynanda von Gaschina.







 Chcąc dotrzeć do domu wcześnie jadę już prosto przez Gogolin, Krapkowice i Prudnik. Przed sobą mam widok na Wysoki Jesionik. Odcinek Moszna-Prudnik to poezja na jazdę rowerem. Wiedzie tam piękna ścieżka rowerowa 😊💪







Dzień kończę tym samym kadrem co rozpoczynałem tą wycieczkę dzień wcześniej 😋

A cały weekend kończę dystansem 306 kilometrów. Rewelacji  co do pokonanego dystansu nie ma, jednak biorąc pod uwagę jak późno rozpoczął się sezon rowerowy w moim wykonaniu jestem naprawdę zadowolony !

 



2 komentarze:

  1. Coraz ciekawsze to nowe wieże widokowe! Bardzo fajne to ujęcie ze ściezki rowerowej z Pradziadem w tle - nigdy czegoś takiego tam nie widziałem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć jest jeszcze jedna nowa wieża w Baborowie 😉

      Usuń