Dziś wstaję jeszcze szybciej niż poprzedniego dnia. Ruch na drodze, przy której śpię coraz większy. Jem śniadanie i układam plan dnia. Właściwie to wymyślam trasę na najbliższe kilka godzin. Mam zamiar odwiedzić dzisiaj stolicę Serbii - Belgrad. Muszę znaleźć najwygodniejszą trasę, którą tam dotrę.
Przez Gaj docieram do miasta Kovin. Robię zakupy i lecę dalej na Pancevo. Po drodze łapie mnie deszcz...
Kręcę się trochę po tym mieście, a właściwie po jego szeroko pojętym centrum.
Szkoda tej pogody. Trochę szkoda sprzętu na taką pogodę. Po kilkunastu zdjęciach aparat ląduje w sakwie, a ja lecę dalej na zachód.
Do stolicy Serbii pozostało mi już naprawdę niewiele. Ja co prawda nie za bardzo przepadam za dużymi aglomeracjami, a do takich na pewno należy Belgrad. Jednak do tej pory jeszcze niedane mi było odwiedzić miasta mimo iż kilkukrotnie przejeżdżałem w okolicy. Tym razem postanowiłem, że uderzę na centrum. Chociaż do końca nie wiedziałem co mnie tam czeka.
Do miasta wjeżdżam przez główną przeprawę nad Dunajem czyli przez most panczewski.
Historia miasta sięga niemal 7 tyś. lat wstecz, a więc jest to jedno z najstarszych miast Europy.
Mnie oczywiście interesuje stare miasto. A to nie rozczarowało. O ile peryferie miasta to slumsy i straszny syf tak tutaj czysto, a wszędzie na ulicach można zobaczyć turystów z całego świata.
Na samo zwiedzanie fortecy i okalający ją park należałoby poświęcić dobre pół dnia. Ja nie mam tego czasu. Zresztą jak zobaczyłem te strome schody to odleciało mi się pchania tam z rowerem. Mam nadzieję jeszcze kiedyś tam wrócić.
Przede mną wiele kilometrów przedmieściami Belgradu. Niestety nie znam terenów, a aplikacje nie potrafią doradzić dobrej trasy i jestem zmuszony poruszać się po dość niebezpiecznej drodze. Jakoś udało mi się przetrwać, ale najadłem się momentami strachu....
Jeszcze gdzieś na peryferiach zrobiłem zakupy na dalszą część dnia i kieruję się na Nowy Sad.
Po drodze do Nowego Sadu odwiedzam Sremski Karlovici. Ładne miasteczko ze sporą ilością ciekawych zabytków. Miasto leży u stóp wzgórz Fruška Gora nad Dunajem. To niespełna 10 kilometrów od Nowego Sadu.
Najważniejsze zabytki skupiają się wokół placu centralnego Branka Radičevića. W krajobrazie dominuje barok i neoklasycyzm.
Zobaczymy tu katedralną Cerkiew św. Mikołaja. Wybudowana w połowie XVIII wieku.
Pokręciłem się jeszcze po centrum i jadę do Nowego Sadu.
Wspomniana przeze mnie twierdza Petrovaradin jest wizytówką Nowego Sadu i jednocześnie największą atrakcją miasta.
Tutaj pozwolę sobie zapożyczyć zdjęcia z 2018 roku, które wykonałem z drona. Lepiej zobrazują one potęgę twierdzy.
Inną wizytówką miasta jest na pewno dzielnica Stari Grad. Znajduje się tam wiele zabytków, muzeów, kawiarni i restauracji. Innymi słowy jest to magnes, który przyciąga do miasta turystów z całego świata.
Przyznam szczerze, że miasto Nowy Sad bardziej mi się podoba od stolicy - Belgradu.
Jest już po zachodzie słońca i na ulicach zapalają się już latarnie. Ładnie miasto wygląda. Najpierw robię ostatnie dzisiaj zakupy, a potem kręcę się po starówce.
Kupuję jeszcze jakieś pamiątkowe magnesy i jadę na powrót w kierunku Dunaju. Tam mam zamiar jechać dalej wzdłuż rzeki na zachód w kierunku Chorwacji. Gdzieś na mieście przetacza się duża grupa rowerzystów eskortowana przez policję.
Za daleko wzdłuż Dunaju nie ujechałem już dzisiaj. Idze burza i w ostatniej chwili udaje się schronić pod tarpem w małym zagajniku nad brzegiem Dunaju. Liczyłem, że uda mi się dzisiaj zajechać trochę dalej bo szykuje się ciepły wieczór i noc, no ale nie mam ochoty moknąć 😉
Dystans dnia: 165,63 km
No i mapka na koniec 😊
cdn





































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz