Przedostatni dzień wyprawy wita mnie piękną słoneczną pogodą. Powietrze o poranku jest dość rześkie, ale dzisiaj ma być upalnie. Mam nadzieję, że podjazdy, które są przede mną nie dadzą mi zbyt popalić 😉
W drogę ruszam tuż po wschodzie słońca. Szykuje się kolejny ładny dzień choć może być odrobinę za gorąco.... Na początek zjazd główną drogą do Demandic. Tam odbijam w kierunku północnym. Jak na sobotni poranek to jest bardzo spokojnie na drogach. Tak do dziewiątej na drogach widzę zaledwie kilka samochodów.
Już od samego rana zaczynam kombinować z trasą. Może czasami za bardzo przedobrzyłem, ale bardzo chciałem poznać coś nowego. Oczywiście nie zawsze to mi wychodzi 😜
Tak przed dziesiątą docieram do miejscowości Pukanec. Ważne by znaleźć sklep i zrobić spore zapasy płynów bo mimo wczesnej godziny jest już upalnie. Muszę też pamiętać, że przede mną dość wymagające podjazdy gdzie na pewno będę potrzebować więcej picia.
Pukanec to dość spora jak na Słowację wieś, która liczy niespełna 2 tysiące mieszkańców. Miejscowość leży bezpośrednio u podnóża Gór Szczawnickich, przez które przyjdzie mi się teraz przebić. W tzw. centrum zobaczymy dwa kościoły. Jeden katolicki pod wezwaniem św. Mikołaja i ten drugi ewangelicki. Są też pozostałości murów twierdzy. W cieniu przy głównej drodze można sobie uzupełnić wodę w obficie bijącym źródełku. Zresztą wielu miejscowych z niego korzysta. Dla mnie ważne, że zrobiłem zakupy na dalszą część drogi 💪
Jadę jeszcze kawałek w kierunku północno wschodnim i odbijam w lewo rozpoczynając jednocześnie niewysoki, ale za to bardzo wymagający podjazd. Oj powiem, że było momentami bardzo stromo. W ten upał podjeżdżało się znacznie trudniej.
![]() |
Partizánske omijam od wschodniej strony i kieruję się na Bánovce nad Bebravou gdzie mam w planach kolejne zakupy dzisiaj.
Za wiele ciekawego to tutaj nie ma do oglądania, ale choć wszystko "wybetonowane" to sporo tam zieleni. Centralnym obiektem na głównym placu jest kościół Trójcy Najświętszej.
Dalsza trasa to przejazd przez kolejne pasmo górskie do uzdrowiskowego miasteczka Trenčianské Teplice.
Trenczyńskie Teplice nazywane są "Perłą Karpat". Fundamenty pod tutejsze uzdrowisko położył już w XVI wieku palatyn Stefan Zapolski. Natomiast o dalszy rozwój uzdrowiska troszczyli się baron Juraj Sina oraz rodzina Illésházy.
Sławę zdobyło dzięki odkryciu pięciu źródeł leczniczej wody wapienno-siarczanej o temperaturze w przedziale 36-40 stopni Celsjusza. Prócz tego naturalnym zasobem leczniczym są mineralne borowiny siarkowe. Leczy się tutaj choroby narządów ruchu i schorzenia układu nerwowego.
Przespacerowałem się po części uzdrowiskowej po czym ruszam dalej w dół do doliny Vahu.
Niestety po zachodzie słońc zaczyna się powoli psuć pogoda. Tuż po przekroczeniu granicy SK/CZ pod okulary wpada mi szerszeń, który użądlił mnie w powiekę. Ułaaaaa...., ale to był ból. Twarz momentalnie zaczęła mi puchnąć.....
Mapka też jest tradycyjnie 😉
































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz