Ostatnia wycieczka rowerowa w ramach drugiej części urlopu 2025 ....
Pomysłów było wiele, a już tylko jeden dzień do dyspozycji i to niestety nie od samego rana.
Jeszcze przed startem postanowiłem wzbić się nad Szczawnicę dronem bo okolica jest we mgle. Dobrze przypuszczałem bo Pieniny wystają ponad tą mgłą, a widoki są bardzo ładne.
Startuję około dziesiątej z parkingu przy przełomie Białki w Nowej Białej. Wybieram szlak koloru zielonego przebiegającego w bezpośredniej bliskości Cisowej Skały. Postanowiłem się tam wspiąć bo ponoć to genialny punkt widokowy 😉
Pagórek może i niewysoki, ale widoki z niego są pierwsza klasa. Oczywiście dominuje widok na Tatry.
Pogoda mnie zaczyna straszyć. Gdzieś tam od zachodu zaczynają nadciągać ciężkie, ołowiane chmury. Na pewno będzie z nich padać. Pytanie tylko czy zdążę uciec przed deszczem ? 😋
Pogoda jeszcze mnie oszczędza, ale jazda po mokrym i błotnistym terenie nie zalicza się do przyjemnych.
Przejeżdżam przez Gliczarów Górny i zjeżdżam do doliny Białego Dunajca.
Jadę trochę w dół wzdłuż rzeki i w Szaflarach odbijam na Zaskale. Tam odbijam na Czarny Dunajec. Teraz będę jechać po ścieżce rowerowej utworzonej na dawnej linii kolejowej. Nie ukrywam, że takie trasy bardzo mi się podobają, a ta należy do moich ulubionych 😊
Zapędziłem się trochę dalej bo do miejscowości Podczerwone. Niestety pogoda robi się coraz bardziej deszczowa. Widać, że tym razem już nie uda mi się uciec. Wracam na czarny Dunajec w ostatniej chwili. Zaczyna lać dość mocno przez kilkanaście minut. Wystarczyło to bym zjadł hamburgera w centrum..... 😉
Przestaje padać i robi się nawet przyjemna pogoda. Tylko jest już odrobinę późno, a do samochodu mam kawał drogi.
Jadę przez Ludźmierz i Nowy Targ gdzie odbijam na Gronków.
Kilometrów może i nie dużo wpadło, ale za to trasa konkretna i ze sporą sumą podjazdów. Jestem zadowolony !






















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz