Strony

poniedziałek, 12 października 2026

Pradziad, wschód słońca - 29.11.2025

 Kolejny zimowy wypad na najwyższy szczyt Wysokiego Jesionika - Pradziada. No dobra do zimy jeszcze trochę czasu, ale w górach panują już bardzo zimowe warunki 😉

Uwielbiam te momenty przed wschodem słońca, ale nie pogardzę czasem zaraz po zachodzie. Tak czy inaczej ten moment nazywamy w fotografii "niebieską godziną". Panują wówczas najlepsze jak dla mnie warunki do fotografii. Sam wschód słońca też jest ok, ale już tak z pół godzinki po wschodzie magia świata fotografii dla mnie się kończy i nastaje standardowa szarość dnia....

Relacja będzie krótka bo bardziej skupię się na zdjęciach i odległych widokach niż na samym szlaku. Zresztą w nocy i tak jakoś zdjęć ostatnio nie wykonuję bo albo za późno ruszam na szlak, albo nie ma tych warunków, które preferuję. 

Start z przełęczy Videlsky krzyż. To możliwie najkrótsza i najłatwiejsza trasa na Pradziada.

Na szlak ruszam około 03:30 w nocy, a pierwsze zdjęcia  wykonuję dopiero pod szczytem Pradziada.


Już zaczyna świtać. Na razie widać to tylko na zięciach przy długim czasie naświetlania. Będą bardzo dobre warunki do Dalekich Obserwacji !



No i zaczyna się focenie horyzontu !




Warunki są na tyle dobre, że przy dłuższym czasie naświetlania na zdjęciach udaje mi się uwiecznić światełka czołówek turystów zmierzających na szczyt Babiej Góry !


Fajne są te morza mgieł w dole. Czasami jakieś elektrownie wiatrowe z tej mgły się wynurzą.


Oczywiście skupiam się na odległych widokach, a tych dzisiaj nie brakuje. Babia Góra i Skrzyczne już pokazałem wyżej. To odpowiednio 175 i 137 kilometry w linii prostej. Podobny dystans jest do Małej Fatry, ale tam wystaje też jeden niepozorny szczyt w Niżnych Tatrach - Dumbier. Odległy o 216 km.


Oczywiście w kierunku wschodnim to prym wiodą Tatry. Te to już bagatela 220-237 km !



Dzisiaj nie ma widoku na najodleglejszy szczyt czyli alpejski Schneeberg.

Te mgły w dole wyglądają naprawdę świetnie !





Zaczyna świtać. Robi się czerwono choć nie tak jakbym sobie tego życzył, ale i tak nie ma co narzekać. Migawka aparatu cały czas klepie....








Tuż po wschodzie słońca też jest ciekawie 😉





Porobię jeszcze trochę zdjęć na szczycie.







To co dobre szybko się kończy i trzeba powoli wracać.





I schodzę powoli na dół. Bez kombinacji, a więc tak jak wchodziłem tylko w przeciwnym kierunku.









Udany to był poranek i w warunki foto i w Dalekie Obserwacje.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz