Kolejna przyjemnie ciepła noc za mną. Przed północą to nawet się błyskało nad nieodległymi Alpami. Ale burze nie miały opuścić gór, więc nie było obaw i nie musiałem rozwieszać płachty biwakowej nad hamakiem 😉 W nocy obok mnie przejeżdża jakiś pickup. Na pewno mnie widział kierowca bo zmienił światła na krótkie i znacznie zwolnił przejeżdżając obok. Wstaję dziś odrobinę później.
Ten dzień będzie ostatnim na ziemi włoskiej. Jutro mam zamiar jechać już przez Austrię lub Słowenię. W zależności od mojego "widzimisię". No i oczywiście od prognoz pogody na kolejne dni.
Teraz o dobrą pogodę nie muszę się martwić. W każdym bądź razie do wieczora.... bo właśnie wtedy nad górami mają się tworzyć komórki burzowe.
Dość szybko poranne rześkie powietrze jest wypierane przez te coraz bardziej gorące. Podążam w kierunku Udine. Jeszcze przez kilkadziesiąt kilometrów mam łatwą trasę.

