Mija ledwo połowa października, a w górach spada pierwszy śnieg. Nie utrzyma się ten śnieg za długo bo dni są jeszcze ciepłe, ale mimo to chcę wykorzystać warunki i pofotografować te kontrasty w krajobrazie 😀
Zaplanowałem wschód słońca na szczycie Vozka bo jak do tej pory jeszcze wschodu nie zaliczałem z formacji skalnej znajdującej się na tym szczycie. Na dwie godziny przed wschodem słońca melduję się na parkingu na przełęczy Cervenohorske sedlo. Niezwłocznie ruszam na szlak. Trasa na Vrsovu studanke jest łatwa i przyjemna choć mam pod górę 😉 Dalej mam zejście na przełęcz gdzie jest skrzyżowanie szlaków pieszych. Ja wybieram ten koloru zielonego. Teraz będzie trochę trudniej. Szczególnie po przekroczeniu rzeki Huciva Desna. Mozolnie wspinam się na szczyt Vozka. Zaczyna świtać.... Problem z tym, że nade mną są chmury ! 😕
Na szczęście mam drona ! 😉
Widać, że niewiele brakuje do górnej granicy chmur, ale jednak brakuje.....😕
Nic to.....Wschodu słońca nie udało się zaliczyć, ale z każdą minutą pułap chmur się obniża i w końcu zaczyna się przecierać niebo.
Na szczycie Vozka)1377 m n.p.m.) znajduje się okazała formacja skalna będąca doskonałym punktem widokowym. Lokalna legenda mówi, że to skamieniały zaprzęg konny wraz z woźnicą, który został ukarany przez boga i trafiony piorunem po tym jak postanowił sobie skrócić trasę przez góry. Było to w czasie panującego głodu, a jego wóz ugrzązł w błocie. Zły Duch podpowiedział mu by się wydostać niech rzuca bochenki chleba pod koła i właśnie za ten czyn został on ukarany. Dziś ta formacja skalna może swym kształtem przypominać zaprzęg konny, a skamieniałe bochenki chleba walają się po okolicy 😉
Słońce pokazuje się kilkanaście minut po wschodzie. Świeży śnieżek dodaje smaczku scenerii. Wszystko jest jakby "polukrowane". Jest moc !
Po dłuższej chwili spędzonej na szczycie pora ruszać dalej w kierunku najwyższego szczytu Masywu - Keprnika.
Od rozdroża "U Vozky" do "Trojmezi" idzie się po względnie płaskim. Jest to przyjemny odcinek acz bez widoków.
"Trojmezi to przełęcz pomiędzy szczytami Vozki, Keprnika i
Červená hora. W przeszłości w tym miejscu zbiegały się granice trzech posiadłości. Niedaleko przy szlaku stoi historyczny kamień graniczny.
Przede mną niecały kilometr podejścia na szczyt Keprnika(1423 m n.p.m.)
O tej godzinie na szlaku jeszcze pustki. Mogę się delektować widokami w spokoju.
A te widoki są całkiem spoko. Wykonałem kilka zbliżeń na większej ogniskowej. Widać nawet całkiem dobrze odległe o około 120 kilometrów Karkonosze ! W dodatku zmirażowane przez warstwę inwersyjną.
Pozostało dwa kilometry do schroniska na Seraku. Na tym odcinku spotykam pierwszych dzisiaj turystów. Temperatura też zaczyna mocno iść ku górze. Pewnie gdy będę wracać wszystko się stopi bo prognozy mówią o kilku stopniach powyżej zera, a do tego jeszcze to słońce.
Chata Jiřího na Šeráku to obiekt, którego początki sięgają roku 1888. Od tamtej pory kilkukrotnie przechodził modernizację. Obecny wygląd obiekt uzyskał w 1926 roku.
Świeży śnieg bardzo szybko topnieje. Zresztą przecież to nie zima tylko pełnia jesieni o czym świadczą widoki w dolinach 😉
W schronisku jem śniadanie. Relaksując się spędzam tam bitą godzinę. Jednak w końcu trzeba ruszać w drogę powrotną. Tutaj nie ma alternatywy i na Keprnik wchodzę tą samą trasą, którą schodziłem. I tak jak się spodziewałem po śniegu nie ma już śladu.
Na szczycie można powiedzieć już mały tłum. Tym razem nie wchodzę na skałkę zwieńczającą szczyt.
Schodzę na Trojmezi. Od tego miejsca trasa wiedzie czerwonym szlakiem obok górskiego torfowiska i dalej w dół na przełęcz pod Vresovou studankou.
Z przełęczy podchodzę kawałek na Vresovou studanke. Znajduje się tu kamienna kapliczka ze źródełkiem. Obok stało kiedyś schronisko, po którym nie ma już śladu. Oraz fundamenty kaplicy, która spłonęła w przyszłości od uderzenia pioruna. Ostał się jedynie metalowy krzyż.
Podchodzę pod formację kamienne okno niedaleko szczytu Červená hora(1333 m).
Na szczycie
Červená hora również porozrzucane są niewielkie skałki będące dobrym punktem widokowym. Wykorzystuję to bo to ostatnia dzisiaj okazja na ciekawe widoki.
Teraz pozostaje mi już tylko zejście do samochodu na przełęcz Cervenohorske sedlo.
W ten oto sposób kończę ten udany dzień w górach 😀
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz