Miało być tym razem lajtowo, ale wyszło całkiem "górzysto" 😉 Standardowo startuję z domu. W sąsiednim Jarnołtówku czeka na mnie Kuba. Oj dawno żeśmy się nie widzieli ! Jeszcze dawniej byliśmy na wspólnym wypadzie na rowerach !
Ruszamy przez Zlate Hory na Rejviz. Ma to być spokojna i bez spiny jazda.
Na Rejvizie tradycyjna przerwa jak to miewało miejsce w przeszłości.
Trasa rowerowa nr. 6207 wiedzie wzdłuż Keprnickiego potoku. Droga asfaltowa kończy się po około 7,5 kilometra.
Ostatnie 3,5 kilometra jest bardzo wymagające. Nie dość, że jest stromo to dodatkowo nawierzchnia jest z grubego tłucznia co mocno utrudnia podjazd bo kamienie uciekają spod kół.
W schronisku zamawiamy ciepłą zupę gulaszową i piwo. Tutaj się pochwalę, że na karcie menu jest zdjęcie mojego autorstwa. Jak dobrze pamiętam to wykonałem je w 2018 roku 😉
Po niemal godzinie trzeba zjechać na dół. A to już sama przyjemność bo z góry jest 💪
Zaplanowaliśmy, że coś zjemy w Jeseniku. Wybieram sprawdzoną restaurację, pizzerię niedaleko centrum. Bardzo mi podpasowało to miejsce. Bardzo przyjazna obsługa i pyszne jedzenie. Pozwolono nawet nam wprowadzić do środka rowery.
Po wyśmienitej pizzy pokręciliśmy się po centrum.
Pora wracać do domu. Zrobiliśmy jeszcze przerwę pod kościołem św. Józefa w miejscowości Česká Ves. Tutaj polatałem trochę dronem. Wzbiłem się odrobinę wyżej tak by ogarnąć Zlaty Chlum 😁
Jeszcze tylko 30 kilometrów drogi powrotnej i meldujemy się w Jarnołtówku gdzie Kuba pozostawił samochód.
To był fajny, na luzie spędzony dzień. Oby więcej takich !






















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz