Strony

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Eurotrip 2025 - Dzień 16 - 03.08.2025 - Dom...

 Nieubłagalnie dobiega końca ta wyprawa. Już powoli nastawiam się mentalnie, że pod wieczór zakończy się ta przygoda... Jednak za nim to nastąpi to czeka mnie cały dzień jazdy przez Republikę Czeską do domu.

Opuchlizna po ukąszeniu szerszenia jest już znacznie mniejsza, ale i tak mam cały czas założone okulary przeciwsłoneczne. Mogło się to wydawać ludziom dziwne bo przecież jest pochmurno i pada deszcz 😁

Jednak mniejsza z tym. Teraz mam w głowie zakupy, a te robię już w pierwszym mieście na mojej trasie czyli w Valašské Klobouky.


Dzisiejsza trasa jest mi bardzo dobrze znana bo kilkukrotnie już nią jechałem. Bardzo dużym atutem jest to iż w zdecydowanej większości jest to świetna ścieżka rowerowa aż domiasta Nový Jicin

Po zakupach oczywiście przerwa na śniadanie. Mimo deszczowej pogody jest bardzo ciepło, a powietrze jest bardzo wilgotne.

Po ścieżkach rowerowych docieram do Vsetina. Tutaj uzupełniam tylko płyny i lecę dalej.






 W drodze do miasta Novy Jicin było trochę utrudnień bo ścieżka rowerowa jest w trakcie remontu, a teraz po opadach jest tam straszne błoto. Na szczęście miejscowi zrobili sobie objazd po drugiej stronie rzeki i jakoś przejechałem. Chociaż trochę na wystających korzeniach mnie wytrzepało nieźle  😉


I docieram do odcinka tej ścieżki rowerowej, którą uwielbiam najbardziej. To jest odcinek wiodący ze stacji kolejowej w miejscowości Hostašovice do miasta Novy Jicin. Ścieżkę rowerową wytyczono po dawnej linii kolejowej.




Deszcz przestał padać, ale jest mokro. Wykorzystuję czas na odwiedziny centrum miasta. Takie mniejsze czeskie miasta nie zawodzą. Mimo iż rynek jest cały z kamienia i na próżno szukać tu kawałka zieleni to mimo wszystko plac ten podoba mi się. Być może dlatego, że nie zrobiono z tego rynku placu parkingowego ?  W każdym bądź razie jest to sporych rozmiarów plac, a cały układ urbanistyczny ścisłego centrum pamięta okres średniowiecza.
Rynek o regularnych kształtach kwadratu otoczony jest zadbanymi kamienicami. Większość pamięta okres Baroku, ale znajdzie się i taka perełka jak "Stara Poczta". Piękny obiekt z okresu renesansu.






Pogoda nie zachęca do spacerów, więc na mieście są totalne pustki.




Podjeżdżam jeszcze pod budynek dawnej synagogi, robię zakupy i ruszam dalej na północ.




Pogoda poprawia się na dobre. Przede mną kolejne wyzwanie jakim jest przejazd przez Wzgórza Odrzańskie. Nie są one za wysokie, ale po dwóch tygodniach jazdy z bagażami zmęczenie jest już spore i taki niewielki podjazd też daje nieźle popalić 😉





Im bliżej domu tym mniej zdjęć robię bo ileż można powielać to samo 😉
W Krnovie ostatnie uzupełnianie płynów i pozostaje przejechać mi ostatnie 44 kilometry do domu.




Moja tegoroczna przygoda kończy się chwilę po zachodzie słońca gdy definitywnie odklejam tyłek od rowerowego siodełka. 
I cóż mogę napisać... Było jak zwykle zarąbiście ! Już nie mogę się doczekać następnej takiej wyprawy ! 
Jeszcze tego samego wieczoru trzeba się rozpakować. Trochę pamiątek i prezentów udało się mi przywieźć do domu z tej wyprawy.


Po raz pierwszy od dawna na ostatni dzień nie zostało mi aż tak wiele kilometrów do pokonania. Przeważnie było to ponad 200 km i to czasami bardzo dużooooooo. Teraz to taki "lajcik" 😉

Dystans dnia 16: 183, 7 km

Mapka też musi być.....


I tak na sam koniec podsumowanie w liczbach całej wyprawy 2025.

Całkowity dystans: 2559,51 km
Całkowity czas :168 h 19 min. 52 sekundy
Średni: 16,51 km'h
Maksymalna: 71,19 km/h
Suma przewyższeń: 15194 metry

i jeszcze poglądowa mapka z trasą:


Koniec.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz