Dziś żadnych fajerwerków nie przewidujemy. W zasadzie mógłbym nawet ten dzień podpiąć pod wcześniejszą część relacji lub nawet całkowicie pominąć. Jednak mam taką swoją regułę, że każdy dzień jest relacjonowany osobno coś na zasadzie pamiętnika.
Nie mam już pomysłów na pokonywanie tego odcinka Republiki Czeskiej ponieważ mam zjeżdżone w tej okolicy niemal wszystko. Dlatego też już poprzedniego wieczora umówiłem się z Grzesiem, że tego ostatniego dnia każdy z nas wyruszy w drogę o dogodnej dla siebie godzinie. Bo przecież i tak po pewnym czasie nasze drogi by się rozeszły ponieważ każdy z nas starałby się dotrzeć do domu najbardziej optymalną dla siebie trasą.
