Strony

niedziela, 25 października 2026

Cały dzień w Masywie Keprnika - 21.12.2025

 Pierwszy raz od bardzo dawna na całodzienną wycieczkę nie wybieram się sam. Dziś towarzyszy mi Dawid i Justyna. Plan jest taki by zaliczyć jednego dnia wschód oraz zachód słońca w górach. Nie będzie z tym problemu bo przecież mamy najkrótszy dzień w roku 😉

Startujemy z parkingu na przełęczy Czewonohorskiej. To chyba najwygodniejsza opcja startu w masyw Keprnika. Niestety na wschód słońca nie za bardzo się zanosi. Zresztą prognozy pogody nie są zbyt optymistyczne pod tym względem.

 Po pokonaniu czterech kilometrów jesteśmy na szczycie Červená hora 1333 metry n.p.m. Tutaj w planach jest wspomniany wschód słońca, którego oczywiście nie uświadczyliśmy. Coś tam tylko lekko się zaczerwieniło i tyle 😉


Za to fajnie pokazała się Kamienista w Słowackich Tatrach Zachodnich, a to już przyzwoite 223,9 kilometra w linii prostej.

Pokręciliśmy się po okolicy, porobiliśmy zdjęcia i ruszyliśmy w kierunku szczytu Vozka.







Schodzimy na przełęcz pod studankou i odbijamy na szlak koloru zielonego. Zaprowadzi on nas na szczyt Vozka (1377 m).



Na szczycie znajduje się pokaźna formacja skalna. Jest taka legenda, że to skamieniały woźnica z powozem, który skrócił sobie drogę przez góry, ale ugrzęzł w błocie. Aby wydostać się z tego błota rzucał pod koła wiezione przez siebie bochenki chleba i został za to ukarany gdy go Bóg zamienił w skalę.


Skała ta jest świetnym punktem widokowym. Z każdą minutą warunki się poprawiają. Jest na czym zawiesić oko 😉





Jest sporo z Dalekich Obserwacji. Coraz więcej widać.








Po około godzinie czasu jesteśmy na najwyższym szczycie masywu czyli na Keprniku(1423 m). 





Oczywiście na szczycie dłuższa sesja foto 😉






Keprnik jeszcze dzisiaj odwiedzimy w drodze powrotnej. Teraz schodzimy na dół i kierujemy się na sąsiedni szczyt Šerák.




Tuż pod szczytem od strony wschodniej stoi sobie od niemal 140 lat schronisko Jerzego. Tutaj jest w planach odpoczynek, posiłek i relaksowanie się przed drogą powrotną. 




Nie śpieszy się nam bo mamy sporo czasu do zachodu słońca, a ten mamy zamiar oglądać na Keprniku. 
W końcu nadchodzi czas by wyruszyć w drogę powrotną tak by w okolicy zachodu znaleźć się na szczycie. Widać, że będą genialne warunki fotograficzne z czego od początku staramy się korzystać.





Zapłonęło niebo tuż przed zachodem słońca ! A potem było już tylko lepiej 😀






Był też taki mały rodzynek dalekoobserwacyjny w postaci szczytu Ještěd. jest on odległy o 164 kilometry w linii prostej.



Jeszcze przez długi czas robimy zdjęcia. Niemal do czasu aż całkowicie zrobi się ciemno.







 
Załączamy czołówki bo czeka nas sporo kilometrów na przełęcz do pozostawionego samochodu. W sumie wyszło 21 kilometrów trasy w pięknych okolicznościach przyrody z rewelacyjnymi widokami !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz