Idzie kolejny sezon zimowy i pora najwyższa odwiedzić jeden z moich ulubionych sudeckich szczytów - Śnieżnik !
To również kolejna okazja do uwiecznienia odległych widoków. Liczyłem, że będą naprawdę dobre warunki i się nie rozczarowałem. Choć tym raze brakło tej przysłowiowej "wisienki na torcie" 😉
Tym razem dla odmiany postanowiłem wystartować ze strony czeskiej ze wsi Stříbrnice. Tam w centrum znajdziemy niewielki parking gdzie można pozostawić samochód za darmo. Jeszcze kilka lat temu można było podjechać na sam koniec miejscowości i tam zatrzymać się na poboczu, ale teraz postawiono znak zakazu zatrzymywania się 😔
Ruszam w drogę przez wieś. Kierunek chata Návrší. Idę po szlaku koloru żółtego.
Już na samym początku gdy schodzimy z drogi asfaltowej na ścieżkę można się nieźle zasapać bo teren zaczyna się mocno piąć ku górze. Inna sprawa, że jednak dźwigam sporo kilogramów sprzętu na plecach 😉
Chata Návrší wybudowana była w roku 1928 na wysokości około 900 metrów n.p.m. Przyznam szczerze, że wewnątrz byłem tylko raz i to już kilka ładnych lat temu. Dzisiaj też nie mam w planach wstępować do środka. Śpieszę się na zachód słońca na szczyt Śnieżnika 😉
Teraz łatwiejszy odcinek żółtego szlaku.
Teraz przeskakuję na szlak koloru czerwonego, który to doprowadzi mnie aż na szczyt.
Pod szczytem odbijam do ruin schroniska księcia Lichtensteina. Ten obiekt jak wiele innych zlokalizowanych na pograniczu spotkał podobny los. Ograniczenia dostępu za komuny spowodowało, że prowadzenie obiektów przestało być opłacalne i większość po prostu podupadła i niszczała. W końcu przyszedł moment by taki obiekt po prostu rozebrać bo stwarzał niebezpieczeństwo. W 2021 roku ruiny całkowicie rozebrano. Z pozostałości wymurowano tylko kilka ścian podpiwniczenia, które przypominają o stojącym tu niegdyś schronisku turystycznym. Obok niewzruszenie stoi kamienny słoń, symbol tego miejsca.
Kawałek wyżej znajdują się źródła rzeki Morawa będącej najważniejszą rzeką po Wełtawie i Łabie w Czechach.
Dla mnie osobiście wieża na Śnieżniku to również genialny obiekt do fotografii. Za pewne osoby czytające tego bloga widziały nie raz zdjęcia tej wieży u mnie w relacjach 😉
Na szczycie jestem ze sporym zapasem czasu, ale już widać, że jest dobrze z odległymi widokami.
Warunki są bardzo dobre tak jak napisałem na samym początku. Oczywiście tak jak się spodziewałem warstwa inwersyjna jest odrobinę za wysoko w kierunku południowym by pokazały się Alpy. Nie szkodzi. Skupiam się na Karpatach. Tak ogólnie to muszę tym Karpatom ze Śnieżnika poświęcić zupełnie osobny wpis 😉
Tutaj, więc opiszę tylko powierzchownie co widać.... I tak..., patrząc na prawo od masywu Pradziada wyłaniają się Karpaty z charakterystycznym szczytem małofatrzańskim - Kľak. To odległość w linii prostej równa 188,2 kilometry.
Dalszy kierunek w prawo i wyłania się samotna wyspa z mgieł w postaci szczytu Velká Javořina - 162 km.
A w kierunku zachodnim widoczne są Karkonosze. Tam to maksymalnie widoczny szczyt Luční hora - 101 km. Normalnie widać tam odrobinę dalej, ale dzisiaj przewala się wał fenowy i część gór spowite we mgle.
Z czasem słońce zachodzi i robią się przyjemne kolory. Jednocześnie na kontraście przybierają widoki na południe.
Dziś na szczycie nie siedzę za długo. Trzeba wcześnie położyć się spać bo bardzo wcześnie muszę wstać następnego dnia. Mimo wszystko jestem zadowolony z wycieczki i z widoków jakie miałem okazję oglądać ze szczytu. Na pewno nie będzie to ostatni wypad na Śnieżnik podczas tej zimy 😉 Oczywiście czeka mnie jeszcze zejście na dół. Siedem kilometrów bardzo szybko pokonałem. No, ale przecież miałem z góry całą trasę 😝










































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz