He he, jakby to napisać.... chyba dawno nie narzekałem na aurę, więc to będzie kolejna relacja z taką pogodą "pod psem" 😛 Na szczęście ekipa jest ta sama co poprzednio dlatego uznałem, że nudno nie będzie i jadę !
Tym razem pada wybór na Góry Izerskie. W przeszłości wiele razy tam bywałem, ale zawsze rowerem. Jeżeli nie jako uczestnik jakiegoś maratonu to podczas zwykłej wycieczki rowerowej. Teraz będzie za to mój pieszy debiut w tym paśmie górskim😉
Na miejsce tj. do Świeradowa docieramy jeszcze o względnej godzinie. Wyszukujemy jakiegoś wolnego miejsca gdzie można by było pozostawić samochód na dwa dni ale nie udaje się to. Cały kurort pod grubą warstwą śniegu i decydujemy się zaparkować na strzeżonym parkingu przy czterogwiazdkowym hotelu.
