No i powoli kończy się tegoroczna wyprawa rowerowa. Pozostało zaledwie dwa dni jazdy, a potem powrót do szarej codzienności 😉
Staram się wcześnie wyruszyć w trasę tak by dzisiaj możliwie jak najwięcej kilometrów pokonać. Nie chciałbym aby na ostatni dzień pozostało mi najwięcej kilometrów. Zresztą niemal zawsze tak wychodzi 😋 Jednocześnie nie chcę jechać główną drogą i oczywiście wypadałoby zobaczyć coś nowego. Dlatego odbijam na Baden. Poranek jest dość rześki. Na niebie trochę chmur, ale ma to być całkiem przyjemny dzień.
Gdzieś tam w oddali, skryty w chmurach jest Schneeberg.
