Tytuł nieprzypadkowy bo właśnie tymi słowami Grzechu podsumował pierwsze kilkadziesiąt kilometrów dnia czwartego. Zresztą z upływem czasu i ja coraz bardziej się w tym uświadamiałem ;)
Innym jego powiedzeniem tego dnia było "Darowanej papryce nie zagląda się w nasiona" :D
A w nocy jest bardzo duszno. Komary chcą nas zeżreć razem ze śpiworami. Masakra ! Miałem wrażenie, że twarz mam opuchniętą od ich ukąszeń :/
W środku nocy zrywa się bardzo silny wiatr, który nad ranem przygania przelotne opady deszczu. Jest tego tylko jeden plus, a mianowicie wywiało komary ! Tylko, że deszcz nie jest mile widziany i bardzo szybko się zbieram. Grzesiu smacznie śpi bo osłaniają go drzewa. Gdy się budzi ja już jestem spakowany i gotowy do dalszej drogi. Nie pozostaje mu nic innego jak się tym razem streszczać. Tego dnia w drogę wyruszyliśmy chyba najszybciej podczas całego dwutygodniowego wypadu .....


