Strony

piątek, 14 stycznia 2022

Koziarz rowerowo..... - 10.09.2021

 To taka trochę nieplanowana wycieczka, która wzięła się z niczego tak naprawdę. Podczas drugiej części urlopu, który spędziliśmy już tradycyjnie w Szczawnicy trzykrotnie udało się wyskoczyć na rower. Ta, o której tutaj napiszę była drugą zaraz po wycieczce na Lubań-Turbacz. I tak jak napisałem było to zupełnie nieplanowane, a mając trochę czasu do dyspozycji wymyśliłem sobie coś na szybko.... No dobra gdzieś tam wśród moich pomysłów na rower był wyjazd na ten szczyt ale nie miało to nastąpić jeszcze teraz 😉 

Ruszam dopiero popołudniu. I tak na dobrą sprawę dysponuję niespełna pięcioma godzinami bo na wieczór mamy zaplanowaną inną wycieczkę 😉 

Przejeżdżam przez Szczawnicę i odbijam na Sewerynówkę. Jadę wzdłuż Sopotnickiego Potoku. Zaraz po przekroczeniu granicy Popradzkiego Parku Krajobrazowego zatrzymuję się nad wodospadem Zaskalnik. Można do niego dojść od góry, ale lepiej zobaczyć go od dołu przechodząc przez kładkę dla pieszych poniżej wodospadu.



Zagłębiam się w Beskid Sądecki... Od kaplicy na Sewerynówce jadę już po wyznakowanej trasie rowerowej. Po pokonaniu 2,5 kilometra leśnym duktem odbijam na przełęcz Przysłop.



Nie spodziewałem się, że będzie tam tak ciężko podjechać ! Nie to, że brak kondycji tylko droga zniszczona i na sypkim podłożu tylne koło boksuje. 

Na przełęczy Przysłop znajduje się niewielki przysiółek Szczawnicy. Jeszcze przed końcem podjazdu stoi niewielka kaplica.



Przez przełęcz przebiega Główny Szlak Beskidzki koloru czerwonego. Na przełęczy stoi krzyż i niewielki pomniczek z tablicą upamiętniającą poległych w tym miejscu pięciu partyzantów w walce z okupantem. Wydarzenia te miały miejsce w dniu 21 lutego 1944 roku.




Tutaj odbijam na wyżej wspomniany szlak czerwony na Dzwonkówkę. Po drodze otwiera się panorama na Male Pieniny z ich najwyższym szczytem Wysoką.



Od Dzwonknkówki odbija już szlak żółty, a równolegle do niego biegnie trasa rowerowa. Jest trochę stromych zjazdów jak i ciężkich podjazdów. Mimo znacznej przewagi terenów zalesionych to są i miejsca widokowe 😀



Końcówka to już stromy podjazd pod szczyt Błyszcz, a następnie trawers Jaworzyny.



Mój cel jest już blisko. Jeszcze tylko kilkaset metrów i docieram do widocznego Koziarza.


Koziarz jest to szczyt w paśmie Radziejowej o  wysokości 943 metry. Dzięki drewnianej wieży widokowej jest to ostatnio bardzo popularne miejsce wycieczek wśród turystów. Nic dziwnego bo z wieży widokowej rozpościerają się rewelacyjne widoki ! 

 Choć akurat w tym dniu przejrzystość powietrza nie powalała 😉

 






Oczywiście nie mogło zabraknąć zdjęć z drona. Na darmo go przecież nie wiozłem..... Z lotu ptaka perspektywa jest zupełnie inna. Choć przyznam, że gdyby nie wieża na szczycie to też nie było tam co fotografować do końca 😋




Tylko, że za długo zabawiłem na szczycie i czas, którym dysponuję bardzo mi się skurczył. Trzeba podkręcić tempo. Z tym jednak nie będzie większego problemu bo pozostaje mi stromy i szybki zjazd do Tylmanowej. 



Bardzo szybko wytracam przeszło pół kilometra wysokości i docieram nad Dunajec i na stary most nad nim przerzucony.




Pozostało mi dotrzeć do Szczawnicy. Czynię to bez większych kombinacji. Po prostu lecę główną drogą na Krościenko


Niby tylko 40 kilometrów zrobiłem, ale nieźle dał mi ten dystans w kość. W każdym bądź razie zadowolony z wycieczki docieram na miejsce o planowej godzinie 😊


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz