Strony

czwartek, 4 lipca 2024

Bielawa - Wałbrzych - Bielawa - 17.03.2024

 Pewnej marcowej niedzieli wybrałem się do Bielawy. Mam niedaleko, więc tamte rejony postanowiłem odwiedzić tym razem. Pomysłów na wycieczkę miałem mnóstwo. Wystarczyło tylko spojrzeć na mapę i od razu układa mi się plan w głowie 😉 Jeszcze za nim dotarłem do Bielawy miałam zamiar zatrzymać się zupełnie gdzie indziej, ale jadąc obwodnicą dostrzegłem fajny parking gdzie wydawało mi się iż mogę bezpiecznie pozostawić samochód. Dość szybko ogarniam rower i ruszam w drogę. Na początek kierunek na wzniesienie Panek. Nie jest ono może i wysokie, ale i tak dość mocno wybija się ponad okolicę. Miejscowi nazywają masyw Górą Parkową. Inna sprawa, że znajduje się tam wieża widokowa, na której jeszcze nie byłem.

Po zrobieniu zakupów kieruję się na ul. Sikorskiego gdzie trzeba odbić na ogrody działkowe. Za działkami nie ma możliwości podjechać pod górę bo jest zbyt stromo, a do tego bardzo kamieniście. Podprowadzam rower na krawędź dawnego kamieniołomu "Biała skałka". Tutaj mam pierwsze widoki.




Na szczyt nie jest daleko i szybko docieram pod wieżę. Obiekt powstał w 1925 roku i ma zaledwie 9 metrów wysokości. Można by zastanawiać się stojąc pod nią "jaka ona mała" i "pewnie nic z niej nie będzie widać. Jednak z góry mamy całkiem fajne widoki na miasto jak również na Góry Sowie i dalej po Ślężę. Widać też sporo pomiędzy obydwoma pasmami jak chociażby Dzierżoniów, Pieszyce, a nawet Świdnicę.




Jeszcze tylko polatam dronem i pora zjeżdżać na dół.



Mój kolejny cel jest doskonale widoczny. Jadę do nieodległych Pieszyc po trasie rowerowej EuroVelo 9.
Pieszyce jak były na mojej trasie to tylko przez nie przejeżdżałem i nigdy nawet jednego zdjęcia tu nie zrobiłem. Dlatego tym razem specjalnie się tu zatrzymam 😉

Zobaczymy tu dwa kościoły neogotycki, poewangelicki św. Antoniego i znacznie starszy bo pochodzący z XIV wieku kościół św. Jakuba. 
Stoi tu pochodzący z 1500 roku pałac. Znacząco rozbudowany w okresie baroku. Niestety niedostępny bo jest własnością prywatną. 






Jadę dalej trasą EV 9 przez Piskorzów do Lutomi Górnej gdzie stoi wieża. To pozostałość po kościele.

W sklepie obok robię zakupy bo przede mną trasa bardziej górzysta 😀

Krzyż pokutny w Piskorzowie.

Piskorzów




Przez Bystrzycę Górną kieruję się na jezioro Bystrzyckie. Tam jeszcze nie byłem i pomyliłem trochę trasę nadkładając trochę dystansu. Zamiast jechać od tamy dookoła jeziora od razu to pojechałem główną drogą i po prostu nie zobaczyłbym nawet skrawka jeziora. Wracam, więc na dół i odbijam na właściwą drogę na tamę. 



Jezioro Bystrzyckie powstało w latach 1911-1914. Jego kamienna zapora ma 44 metry wysokości. Akwen jest malowniczo położony wśród zalesionych wzniesień. Na jesień jest tu ponoć bardzo kolorowo. Jednak widoków na samo jezioro jest niewiele.





W 2019 roku oddano nową kładkę dla pieszych. Powstała ona w miejscu wcześniejszej przeprawy. 




Wracam ponownie na główną drogę i przejeżdżam przez Grodno. Obieram kierunek na Wałbrzych. Przede mną najtrudniejszy odcinek trasy. Mam kilka podjazdów do pokonania. Ale całkiem sprawnie mi to idzie 💪






To co mnie tutaj sprowadza to fakt kilku wież widokowych zlokalizowanych w okolicy miasta. Na pierwszy strzał idzie Góra Powstańców i zlokalizowana ponad schroniskiem Harcówka nowa wieża widokowa. Oczywiście teraz gdy o tym piszę jest ona już otwarta, ale wówczas jeszcze trwały tam prace budowlane. Kiedyś będę musiał tutaj zawitać ponownie bo widoki z niej będą świetne na całe miasto leżące u podnóża wzniesienia. 






Pora zjechać na dół do miasta, a konkretnie na rynek. Tu też nigdy wcześnie nie byłem.

Wałbrzych do lat dziewięćdziesiątych był ważnym ośrodkiem wydobycia węgla kamiennego. Działały tu trzy kopalnie. Pierwsze wzmianki na temat kopalni węgla pochodzą już z XVI wieku. W roku 1805 funkcjonowało tu aż 54 kopanie. Nic dziwnego bo tutejsze łoża zalegają dość płytko porównując do tych zlokalizowanych na Górnym Śląsku. Chyba każdy słyszał o tzw. "biedaszybach" 😉 A jeżeli nie to przypomnę, że były to dzikie kopalnie węgla gdzie wystarczyło zdjąć kilka metrów wierzchniej warstwy i już można było pozyskiwać węgiel kamienny. Oczywiście w świetle prawa był to nielegalny proceder i skutecznie z tym walczono. Za pewnie jeszcze gdzieś tam po cichutku gdzieś ktoś skrobie "czarną ścianę" 😉
Ja tym czasem kręcę się w okolicy centrum. Dominują tu obiekty z okresu neogotyku. Nic dziwnego bo właśnie w tamtych czasach zaczęto wydobywać węgiel na dużą skalę i przez co miasto mocno się wzbogacało.









Mam pomysł na kolejną wieżę widokową w okolicy, ale jeszcze przejeżdżam przez dzielnicę przemysłową gdzie stoi dana kopalnia Julia. Funkcjonowała ona do roku 1996. Obecnie znajduje się tu muzeum "Stara Kopalnia". Zwiedzanie jest oczywiście płatne i w ramach zwiedzania można wejść np. na wieże widokową po dawnej wieży ciśnień. Ja sobie tylko tam podleciałem dronem 😉







I właśnie po drugiej stronie kopalni Julia znajdowały się "Bieda szyby".

A ja jadę na kolejną wieżę widokową. Wieża na wzgórzu Gedymina jest młodym obiektem bo powstała zaledwie dwa lata temu. I jest tak skonstruowana, że na górę można bez problemu wjechać chociażby rowerem. Ja oczywiście tego nie uczyniłem bo w to niedzielne popołudnie obiekt był wręcz oblegany przez turystów.



Widoczki z wieży są bardzo fajne. Obiekt tak zlokalizowany, że nie wiadomo na czym oko zawiesić. W krajobrazie dominuje oczywiście znajdujący się po sąsiedzku Chełmiec, ale wprawne oko dostrzeże również Śnieżkę. Nie mówię tu oczywiście o całym paśmie Gór Wałbrzyskich.




Oczywiście widać o wiele więcej. Ja skupiam się na kolejnym celu dzisiejszej wycieczki. I w sumie będzie to już ostatni dzisiaj punkt bo powoli trzeba już wracać. Mowa tu oczywiście o zamku Książ. Już kilka razy zwiedzałem obiekt, więc dzisiaj nie było to w planach. Ale rowerem tu jeszcze nie byłem, więc podjechałem na punkt widokowy, z którego obiekt widać najlepiej.









Na sam koniec trzeba zjechać jeszcze do Świebodzic. Tam kupuję coś do picia, robię kilka fotek na rynku i ruszam w drogę powrotną.



W drodze powrotnej nie robię już za wiele zdjęć. Muszę się sprężać by zbyt późno nie dotrzeć do Bielawy bo przede mną jeszcze droga powrotna do domu. Na szczęście to nie jest aż tak długi dystans, więc dam radę 😉





Może to i tylko 110 kilometrów, ale sporo ciekawych i przede wszystkim nowych dla mnie miejsc odwiedziłem na rowerze 💪😊


2 komentarze:

  1. Miejsca znane mi z kilku różnych tras. Grodno-Pieszyce jechałem, ale nie przez Lutomię, tylko główną przez Świdnicę-Dzierżoniów. Stromy podjazd z rejonu zamku Grodno? Np. na Niedźwiedzicę jest skrajnie stromy. A ta wieża przy harcówce kuriozalna, najciekawszy fragment miasta było stamtąd widać i tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na Niedźwiedzicę podjeżdżałem :) Fakt jest tam stromo, ale nie jakość skrajnie(przynajmniej w moim odczuciu).

      Usuń