Noc była dość niespokojna. Kilka razy w okolicy przetaczała się burza. U mnie padało, ale centrum burzy było za każdym razem po drugiej stronie Dunaju. O świcie jest już bardzo pogodnie, a wysoka temperatura powoduje, że po nocnych opadach dość szybko nie ma śladu.
W drogę ruszam możliwie szybko bo miejscówka jest dosłownie pomiędzy gospodarstwami. Już o świcie w okolicy widzę kilka osób na spacerze ze swoimi psami lub uprawiających poranny jogging. Początkowo jadę po wale wzdłuż miejscowości przylegających bezpośrednio do Nowego Sadu, ale z czasem opuszczam aglomerację i jadę po ścieżce rowerowej otoczonej tylko i wyłącznie naturą.
Tak na wysokości miejscowości Celarevo zatrzymuję się na śniadanie.
Docieram do ostatniej miejscowości na ziemi Serbskiej, którą jest Bačka Palanka. Przez miasto szybciutko przejeżdżam i kieruję się na most na Dunaju gdzie przekraczam granicę z Chorwacją.
Miasto od zarania dziejów znajdowało się przy granicy i dlatego chorwacko-węgierski szlachcic Nikola Iločki (1410 – 1477) wybudował tu okazałą twierdzę. Do dziś z obiektu zachowało się niewiele, ale patrząc na mury od strony Dunaju można sobie tylko wyobrazić jak wielki był to obiekt.
Troszku nudnej jazdy w kierunku miasta Vukovar. W jednym miejscu, na dość długim odcinku drogi widzę stojącego policjanta. Wszystkie samochody przejeżdżają. Pomyślałem, że mnie na pewno zatrzyma. I wiecie co? Zatrzymał mnie ! Ale to tylko rutynowa kontrola. Oczywiście to raczej norma ze względu na bliskość Serbii.
Po niemal trzymiesięcznej heroicznej obronie miasto upadło i ogłoszono kapitulację. I wtedy nadeszło najgorsze.... Wypędzono wszystkich niebędących narodowości serbskiej, a około 6 tysięcy znalazło się w obozach zlokalizowanych w Serbii.
Następnie przyszła pora na czystki etniczne. Doszło do masakry rannych w miejscowym szpitalu gdzie strzelano wprost to leżących na szpitalnych łóżkach. 255 osób lżej rannych oraz personel szpitalny wywieziono na fermę świń w miejscowości Ovcara, a następnie wywieziono w bezludne miejsce i dokonano egzekucji rozstrzeliwując wszystkich. Wiemy o tym bo jednemu mężczyźnie udało się uciec z transportu i dzięki niemu odkryto masowy grób z ofiarami tego mordu.....
Opuszczam Vukovar i kieruję się na Osijek. To niemal 50 kilometrów jazdy po głównej drodze.
Vukovar na zawsze pozostanie symbolem serbskiego okrucieństwa oraz bestialstwa oraz bohaterstwa Chorwatów.
Dziś miasto podniosło się z gruzów i wygląda nowocześnie. Jednak do dziś dnia zobaczymy tu wiele świadectw tamtych wydarzeń. Takim symbolem jest monumentalna wieża ciśnień, która mimo takiej intensywności walk przetrwała. Ten pięćdziesięciometrowy obiekt został poddany renowacji w 2017 roku i dziś jest tym najważniejszym symbolem tamtych czasów. Podczas rekonstrukcji zachowano 460 dziur po ostrzałach. Wewnątrz znajduje się sala pamięci.
Oczywiście w mieście znajdziemy znacznie więcej budynków noszących "blizny"....
Jednak dzisiejszy Vukovar to przede wszystkim nowoczesne miasto.
Miasto Osijek leży nad rzeką Drawa, która niedaleko uchodzi do Dunaju. Do miasta docieram po 14tej. Tutaj mam zamiar skupić się na miejscowej twierdzy.
Osijek to największe miasto Slavonii. Miasto leży nad rzeką Drawą i podzielone jest na dwie części. Wschodnią - Dolnji Grad i zachodnią - Gornji Grad.
Tak jak napisałem moim obowiązkowym punktem zwiedzania jest dawna twierdza Tvrđa. To ogromna forteca została wybudowana w 1712 roku na planie gwiazdy przez Austriaków.
W centrum twierdzy znajduje się Plac Świętej Trójcy, na środku którego stoi barokowa kolumna. Została ona wybudowana przez mieszkańców miasta w podzięce za uchronienie przed epidemią dżumy w roku 1729.
Powiem szczerze iż przeważnie podobne twierdze widuję często, ale aż tak zadbanej i czystej to jeszcze nie widziałem. No może poza włoską Palmanovą. Przyjemnie się tak pokręcić po tak zadbanym obiekcie. O dziwo spotykam niewiele osób.
Można zobaczyć wkomponowane w granitowe kostki i płyty szyny konnego tramwaju, który kursował tu w okresie między 1884 do 1926.
Robię jeszcze niewielkie zakupy, przemierzam Drawę i kieruję się na północ ku granicy w Węgrami.
Po około 3 godzinach ciągłej jazdy docieram do granicy.
No nic. Jadę pokręcić się chociaż po tym niewielkim miasteczku.











































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz