Strony

sobota, 28 marca 2026

Eurotrip 2025 - Dzień 12 - 30.07.2025 - Chorwacja

 Noc była dość niespokojna. Kilka razy w okolicy przetaczała się burza. U mnie padało, ale centrum burzy było za każdym razem po drugiej stronie Dunaju. O świcie jest już bardzo pogodnie, a wysoka temperatura powoduje, że po nocnych opadach dość szybko nie ma śladu.

W drogę ruszam możliwie szybko bo miejscówka jest dosłownie pomiędzy gospodarstwami. Już o świcie w okolicy widzę kilka osób na spacerze ze swoimi psami lub uprawiających poranny jogging. Początkowo jadę po wale wzdłuż miejscowości przylegających bezpośrednio do Nowego Sadu, ale z czasem opuszczam aglomerację i jadę po ścieżce rowerowej otoczonej tylko i wyłącznie naturą. 

Tak na wysokości miejscowości Celarevo zatrzymuję się na śniadanie.



Docieram do ostatniej miejscowości na ziemi Serbskiej, którą jest Bačka Palanka. Przez miasto szybciutko przejeżdżam i kieruję się na most na Dunaju gdzie przekraczam granicę z Chorwacją.



Odprawa na przejściu granicznym przebiegła bardzo sprawnie i już po chwili wjeżdżam do najbardziej na wschód wysuniętego miasta Chorwacji - Ilok.


Miasto od zarania dziejów znajdowało się przy granicy i dlatego chorwacko-węgierski szlachcic Nikola Iločki (1410 – 1477)  wybudował tu okazałą twierdzę. Do dziś z obiektu zachowało się niewiele, ale patrząc na mury od strony Dunaju można sobie tylko wyobrazić jak wielki był to obiekt.









Podczas zwiedzania twierdzy zaczepia mnie jakiś młody gościu na rowerze elektrycznym. Okazuje się, że to miejscowy ksiądz. Oczywiście padają standardowe pytania. Skąd? Gdzie? Jak? Dokąd ? I czy potrzebuję jakiejś pomocy? Oczywiście grzecznie podziękowałem bo nie byłem w potrzebie i ruszam do nieodległego marketu. Ceny jakie tam zastałem to szok. Ja wiedziałem, że Chorwacja jest droga, ale po tym jak przeszli na euro to dopiero człowiek zdaje sobie sprawę jak jest w tym kraju drogo. Na przykładzie piwa mogę to pokazać.... Nie znalazłem tańszego jak 1,5 euro. No chyba, że w jakiejś promocji. Ja wiem, że się czepiam, ale np. w Niemczech bez problemu jakiś koncerniak znajdzie się i za połowę tej ceny.


Jadę dalej drogą krajową D3 na Vukovar. Niby droga główna, a jednak dość bezpiecznie się nią jedzie bo natężenie ruchu niewielkie. No może poza miejscowościami. Gdzieś po drodze zatrzymuję się w miejscowości Mohovo bo zainteresowała mnie figura mamuta i tablice informacyjne.




Troszku nudnej jazdy w kierunku miasta Vukovar. W jednym miejscu, na dość długim odcinku drogi widzę stojącego policjanta. Wszystkie samochody przejeżdżają. Pomyślałem, że mnie na pewno zatrzyma. I wiecie co? Zatrzymał mnie ! Ale to tylko rutynowa kontrola. Oczywiście to raczej norma ze względu na bliskość Serbii. 



Docieram do miasta Vukovar. Miasto zostało doszczętnie zniszczone podczas walk chorwacko-serbskich w 1991 roku. 99 % zniszczeń stawia miasto na pierwszym miejscu w zestawieniu zniszczonych podczas konfliktów XX wieku. Miasto i tak przez 87 dni opierało się dwudziestokrotnie liczniejszym silą serbskim. 
Po niemal trzymiesięcznej heroicznej obronie miasto upadło i ogłoszono kapitulację. I wtedy nadeszło najgorsze.... Wypędzono wszystkich niebędących narodowości serbskiej, a około 6 tysięcy znalazło się w obozach zlokalizowanych w Serbii.
Następnie przyszła pora na czystki etniczne. Doszło do masakry rannych w miejscowym szpitalu gdzie strzelano wprost to leżących na szpitalnych łóżkach. 255 osób lżej rannych oraz personel szpitalny wywieziono na fermę świń w miejscowości Ovcara, a następnie wywieziono w bezludne miejsce i dokonano egzekucji rozstrzeliwując wszystkich. Wiemy o tym bo jednemu mężczyźnie udało się uciec z transportu i dzięki niemu odkryto masowy grób z ofiarami tego mordu.....

Vukovar na zawsze pozostanie symbolem serbskiego okrucieństwa oraz bestialstwa oraz bohaterstwa Chorwatów.

Dziś miasto podniosło się z gruzów i wygląda nowocześnie. Jednak do dziś dnia zobaczymy tu wiele świadectw tamtych wydarzeń. Takim symbolem jest monumentalna wieża ciśnień, która mimo takiej intensywności walk przetrwała. Ten pięćdziesięciometrowy obiekt został poddany renowacji w 2017 roku i dziś jest tym najważniejszym symbolem tamtych czasów. Podczas rekonstrukcji zachowano 460 dziur po ostrzałach. Wewnątrz znajduje się sala pamięci.






Oczywiście w mieście znajdziemy znacznie więcej budynków noszących "blizny"....




Jednak dzisiejszy Vukovar to przede wszystkim nowoczesne miasto.














Opuszczam Vukovar i kieruję się na Osijek. To niemal 50 kilometrów jazdy po głównej drodze.
Miasto Osijek leży nad rzeką Drawa, która niedaleko uchodzi do Dunaju. Do miasta docieram po 14tej. Tutaj mam zamiar skupić się na miejscowej twierdzy.

Osijek to największe miasto Slavonii. Miasto leży nad rzeką Drawą i podzielone jest na dwie części. Wschodnią - Dolnji Grad i zachodnią - Gornji Grad.
Tak jak napisałem moim obowiązkowym punktem zwiedzania jest dawna twierdza Tvrđa. To ogromna forteca została wybudowana w 1712 roku na planie gwiazdy przez Austriaków.



W centrum twierdzy znajduje się Plac Świętej Trójcy, na środku którego stoi barokowa kolumna. Została ona wybudowana przez mieszkańców miasta w podzięce za uchronienie przed epidemią dżumy w roku 1729.



Powiem szczerze iż przeważnie podobne twierdze widuję często, ale aż tak zadbanej i czystej to jeszcze nie widziałem. No może poza włoską Palmanovą. Przyjemnie się tak pokręcić po tak zadbanym obiekcie. O dziwo spotykam niewiele osób.











Można zobaczyć wkomponowane w granitowe kostki i płyty szyny konnego tramwaju, który kursował tu w okresie między 1884 do 1926.



Robię jeszcze niewielkie zakupy, przemierzam Drawę i kieruję się na północ ku granicy w Węgrami.




Staram się pomijać główne drogi. Tak będzie bezpieczniej. Gdzieś tam po drodze w kierunku granicy zatrzymuję się w miejscowości Kneževi Vinogradi. Tam na wjeździe stoi wyeksponowana lokomobila parowa. Tego typu maszyny służyły do napędu innych maszyn rolniczych. Czasami same były wykorzystywane jako ciągnik rolniczy. Ten konkretny egzemplarz jest firmy Hofherr & Schrantz.








Po około 3 godzinach ciągłej jazdy docieram do granicy. 




Po węgierskiej stronie jadę już po ścieżce rowerowej do miasta Mohacs. Liczyłem na to, że zdążę jeszcze na jakiś prom na drugą stronę Dunaju bo tam jest bardziej dogodna trasa do jazdy na rower. Niestety nieudało się .. W sumie to nie znalazłem wcześniej żadnego planu z godzinami kursowania promu. A teraz okazało się, że spóźniłem się około 15 minut. Następny jest po 7 rano....
No nic. Jadę pokręcić się chociaż po tym niewielkim miasteczku.






Miasto opuszczam już sporo po zachodzie słońca. Jadę główną drogą. Okazuje się ona dość niebezpieczna do jazdy rowerem. Teraz nastała noc, a jaki musi tutaj być ruch za dnia ?

Nie byłem w stanie jechać tą drogą dalej po nocy. Zatrzymuję się w sąsiedniej miejscowości Bar przy boisku sportowym.

Dystans dnia - 190,6 km

Mapka musi być obowiązkowo 😉


 cdn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz