I nastał piętnasty dzień wyprawy. Do końca coraz bliżej choć dystansowo jeszcze dość daleko 😉
Budzę się bardzo wcześnie. Poranek jest przyjemnie ciepły. Niby wczoraj przejechałem najwięcej kilometrów jednego dnia, ale były to "łatwe" kilometry. Dziś jestem wypoczęty 😀
W mieście Kikinda jestem tak wcześnie, że jeszcze sklepy pozamykane, więc jadę dalej. Zresztą jeszcze jakieś tam zapasy prowiantu i wody mam. Powinno mi na jakichś czas jeszcze starczyć.


