W nocy jest cieplutko. W hamaku leżę bez śpiwora. I wszystko byłoby ok gdyby nie ten cholerny rechot żab w okolicznych stawach. Te wredne stworzenia dawały koncert niemal do samego rana ! O świcie trochę się uspokoiły ale za to jakiś bażant wydziera się w krzakach tuż obok wieży :/
Wchodzę na wieżę na wschód słońca. Ten dzisiejszy jest znacznie lepszy od wczorajszego ;)