To już chyba pewna tradycja, że przynajmniej raz w roku z Kubą jadę w Góry Sowie. Tradycją też staje się termin, w którym się tam wybieramy. Nie jest to ściśle określone ale przypada to w pierwszym wolnym terminie po moim głównym wypadzie rowerowym w roku czyli po Eurotripie. I tak w drugą niedzielę sierpnia pakujemy rowery do samochodu i jedziemy do Głuszycy gdzie standardowo parkujemy pod Biedronką. Szybkie przeorganizowanie i ruszamy na Ludwikowice Kłodzkie.

