Tradycyjnie na weekend majowy staram się gdzieś wybyć. W tym roku wyjątkowo do dyspozycji mam aż sześć dni, które trzeba odpowiednio wykorzystać ;) Plan miałem w sumie zupełnie inny aniżeli zrealizowałem ale tak to jest u mnie z tą jazdą rowerem przeważnie. Najpierw coś planuję, a w ostatniej chwili te plany wyrzucam do kosza :D
Założyłem więc sobie zupełnie nowy cel na kilka godzin przed wyjazdem. Tym celem było osiągnięcie 1200 kilometrów jadąc gdzieś na południe w kierunku Węgier. Prognozy pogody były bardzo optymistyczne. Szykowała się najlepsza aura na długi weekend majowy odkąd pamiętam...., albo nie bo tak sobie właśnie przypomniałem że przecież w zeszłym roku było rewelacyjnie w Chorwacji...
Wyjeżdżam, więc jak zwykle trochę za późno :P Kieruję się przez przejście graniczne w Trzebini i jadę na Krnov. Podążam wytyczoną trasą rowerową nr. 55 łączącą miasta Jesenik z Opavą. W Krnovie przerwa na piwo na rynku. Później kolejna nad stawem Petrův z widokiem na wzniesienie Cvilin górujące ponad miastem.