Jak to u mnie ostatnio bywa plan miałem zupełnie inny na ten weekend. Byłem spakowany i nawet
wyruszyłem w trasę, ale po kilku kilometrach zawróciłem i postanowiłem
dołączyć do ekipy bawiącej w Pokrzywnej :p
Na początek wyskakuję z Kubą do Czech na piwo i zdobywamy wieczorową porą Biskupią.W planach jest zachód słońca z wieży..., pan Mirek o tej porze roku już nocuje na szczycie i niema problemu by wpuścił chętnych na wieżę. Jest tylko jeden warunek. Musi być ładna pogoda, a taką właśnie trafiliśmy.
