Po sobocie spędzonej w pracy(na szczęście tylko kilka godzin) decyduję się zrobić klasykę gatunku, czyli wyskoczyć na Śnieżnik. Tam wyżej w górach zawitała już zima i chcę to wykorzystać. Warunki mają być dynamiczne, choć tak do końca nie wiadomo jaką niespodziankę szykuje pogoda.
Po półtoragodzinnej jeździe samochodem melduję się na parkingu w Międzylesiu (jeszcze darmowym !) i niezwłocznie ruszam na szlak. Już są pierwsze przebłyski słońca. Chmury coraz bardziej ustępują miejsca promieniom słonecznym
Ruszam na szlak. Oczywiście ten koloru czerwonego 😉



