Strony

niedziela, 12 stycznia 2020

Rowerowy Eurotrip 2019 - Dzień 24/28 - 05.08.2019 - Przez Chorwację do Bośni i Hercegowiny....

W nocy jest zimno, bardzo zimno.... Nie spodziewałem się, że podczas tej wyprawy to właśnie w Chorwacji spędzę najchłodniejszą noc ze wszystkich. O świcie termometr wskazuje niecałe siedem stopni powyżej zera ! Jeszcze gdybym miał rozwieszony hamak to założyłbym podpinkę ocieplającą dzięki czemu na pewno nie odczułbym tak tego chłodu. Jednak drzew w pobliżu brak....

Skoro świt ruszam w drogę. Gdy tylko wstaje słońce to od razu temperatura wzrasta. Choć i tak dość długo dziś nagrzewa się powietrze. Mam z góry, więc dość szybko docieram do miasta Drniš. Na horyzoncie góruje szczyt Velika Promina.




Velika Promina

Drniš

W mieście tylko niewielkie zakupy i zaraz wyjeżdżam w kierunku zachodnim. Tak sobie pomyślałem, że może by odwiedzić Park Narodowy Krka ? W sumie jestem całkiem niedaleko 😉 Do granicy parku narodowego mam kilkanaście kilometrów po niemal płaskim. Bardzo szybko mi się jedzie i po niespełna pół godzinie rozpoczynam zjazd do kanionu rzeki Krka.



Velebit


Przyznam szczerze iż trochę się rozczarowałem. Spodziewałem się jakichś lepszych widoków. Szybko przejeżdżam przez rzekę. Przejazd regulowany sygnalizacją świetlną. Rozpoczynam wspinaczkę po drugiej stronie kanionu rzeki.


Krka


Z miejscowości Laskovica jadę wyznakowaną trasą rowerową. Droga szutrowa i znacznie więcej miałem frajdy jadąc nią aniżeli przejeżdżając przez park narodowy. Tu okolica bardziej stepowa w znacznym stopniu wypalona przez po,żary w ostatnich latach. W dali widoczne pasmo Velebit.



Jadę w kierunku miasta Knin. Zdecydowałem, że chcę jednak wrócić do Bośni i Hercegowiny 😉

Po drodze miasteczko Kistanje. Zdziwiłem się skąd tam w centrum tak wielu rowerzystów. W ogóle okolica jest usiana trasami rowerowymi, które są świetnie wyznakowane w terenie. Dopiero będąc w Kninie uświadomiłem sobie, że dziś właśnie w Chorwacji obchodzone jest święto narodowe jakim jest Dzień Zwycięstwa i Dumy Państwowej.

O ile za wstęp do Parku Narodowego Krka nie pobierają opłat o tyle już do wszystkich okolicznych atrakcji tak. Na mapie zaznaczony jest punkt widokowy za wstęp, na który należy uiścić opłatę. Nie mam niestety gotówki, a kartą nie ma możliwości zapłacić. Podobnie jak nieodległe stanowisko archeologiczne Burnum. Jest to pozostałość po stacjonujących w tym miejscu Legionach Rzymskich. Zobaczymy niewiele bo jedynie amfiteatr, kilka fundamentów po budynkach oraz pozostałości akweduktu. Oczywiście nie mając gotówki mogłem zapomnieć o zwiedzaniu....

Burnum


Velika Promina


Będąc zaledwie kilka kilometrów od Knina widzę jak jedzie za mną duży peleton kolarski prowadzony przez kilka radiowozów oraz motocykli. Jako, że bardzo szybko się zbliżali to zjeżdżam na bok i czekam aż mnie wyprzedzą. O ile szpica darła jak zawodowy peleton o tyle z tyłu byli maruderzy, których gdy ruszyłem dość szybko dogoniłem. Przed zjazdem do miasta peleton zatrzymał się na poboczu tak by wszyscy razem zjechali do miasta. Ja tego momentu nie doczekałem bo byłem pierwszy.



Miałem plan na zwiedzanie miasta bo mimo iż byłem tu już dwukrotnie to zawsze pod wieczór i mój postój ograniczał się jedynie do zrobienia zakupów. Tym razem niestety było podobnie. Ze względu na święto państwowe miasto w całości sparaliżowane. Wszędzie chodzą duże grupy żołnierzy w odświętnych mundurach. Trwają przygotowania do jakiejś defilady...

Nic tu po mnie. Trzeba jechać dalej. Oczywiście muszę znaleźć sklep gdzie będę mógł zapłacić kartą. Na szczęście mimo święta znajduję czynny spory market. Po zakupach ruszam ku granicy z Bośnią i Hercegowiną.




Przejście graniczne znajduje się we wsi Strmica. Domostwa w miejscowości wyglądają w większości na opuszczone. Nawet źródełko z wodą wyschło....

Strmica




Od przejścia granicznego zaczyna się podjazd. Nie jest bardzo stromo, ale teraz popołudniu znowu zrobiło się bardzo gorąco. Na szczęście po drodze jest bardzo obfite w zimną wodę źródło. Trasa też bardzo widokowa co lubię 😀







Po osiągnięciu przełęczy na niemal 1000 metrów n.p.m. rozpoczynam zjazd do Bosansko Grahovo. O ile w Chorwacji spotykałem zaniedbane miejscowości to tutaj jest totalne zadupie. Niby niewielkie miasteczko, a na ulicach nikogo nie spotkałem.

Bosansko Grahovo



Bosansko Grahovo

Kupuję dwa zimne browarki na stacji paliw i jadę dalej. Myślałem, że będzie długo z góry jednak było trochę inaczej niż bym chciał. Co prawda zjazd był, ale po chwili muszę ponownie zyskać odrobinę wysokości. Potem przemierzam rozległą równinę by od Resonovaci ponownie wjechać na przeszło 1000 m n.p.m.






Tutaj już tereny w znacznym stopniu zalesione, a i do tej pory nieoczyszczone z min. Co kawałek napotkać można tablice ostrzegające by nie schodzić z drogi.





CZNWGSN !

I pora zjechać do doliny, którą płynie rzeka Unac, a nad nią leży miasto Drvar. Na chwilę obecną myślę jedynie o zrobieniu zakupów. Znajduję spory market. Robię konkretne zapasy. Następna okazja będzie dopiero następnego dnia.





Opuszczając miasto miałem mały dylemat, którą drogę wybrać. Nieważne jednak jak dalej pojadę i tak mam pod górę. Początkowo myślałem by uderzyć na Park Narodowy Una. Tylko, że przejechałbym tamtędy nocą i nic nie zobaczyłbym. Ruszam, więc główna drogą na Bosanski Petrovac.


Bosanski Petrovac.

Gdy osiągnąłem już sporą wysokość telefon informuje mnie o dostępności sieci wifi. Patrzę jest darmowy dostęp w okolicy jakiegoś pensjonatu. Szybko, więc sprawdzam wiadomości oraz prognozy pogody. Gdy wykonuję te czynności przygląda mi się jakiś starszy pan raz z jednej, a raz z drugiej strony. W końcu podchodzi i się pyta czy może sobie zrobić ze mną zdjęcie ! 😋

No nie miałem nic przeciwko, a on jakby tylko na to czekał wołając swoją żonę, która przybiegła z przygotowanym aparatem 😂 Zrobiliśmy wspólne zdjęcie po czym usłyszałem "A teraz musimy się napić !" No ciężko było odmówić tym bardziej, że chodziło o piwo 😉

Zostaję zaproszony do środka gdzie siedziała cała rodzina. Od razu znalazłem się w samym centrum uwagi bo jakże mogło być inaczej. Zanim dostałem do ręki piwo zostałem poczęstowany kieliszkiem czegoś naprawdę mocnego ! Trochę się wzbraniałem wiedząc, że przede mną jeszcze kawał drogi w dniu dniu dzisiejszym. Na rozmowach o wszystkim mija niemal dwie godziny i robi się dość późno. Trzeba jechać dalej. Wspólna fota ze wszystkimi, obiecuję również że jeżeli kiedyś będę w okolicy to ich odwiedzę. Ruszam w drogę przy zachodzącym słońcu. Sporo mam jeszcze pod górę do przełęczy Oštrelj 1040 m.







Rozpoczynam zjazd. Jest szybko ale bezpiecznie bo nawierzchnia jezdni jest w bardzo dobrym stanie. Bosanski Petrovac postanawiam jednak ominąć. Znalazłem nawet fajny skrót. Mimo iż droga szutrowa to fajnie się nią jechało 😀





Wiele tego dnia już nie ujechałem. Po paru kilometrach gdy było jeszcze jasno rozbijam się na noc. W końcu normalne drzewa gdzie mogę rozwiesić hamak !



Dystans dnia 24:   211,07 km
Suma podjazdów: 2165 metrów


Galeria z dnia 24: https://photos.app.goo.gl/REwaGDPbdRMNsDyC7

cdn...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz