Strony

niedziela, 22 lutego 2026

Eurotrip 2025 - Dzień 9 - 27.07.2025 - Kierunek Dunaj

 Po wieczornych nawałnicach nastała dość spokojna noc. Jednak o świcie obudziły mnie pomruki kolejnej burzy. Ta wczorajsza przyszła z północy, a teraz idzie kolejna od zachodu. Bardzo szybko zwijam biwak. To co z tego, że płachta biwakowa cała mokra i oblepiona liśćmi. Nie mam wyjścia i nie ma czasu by wszystko podeschło. Później czytałem, że te nawałnice w Rumunii powodowały występowanie powodzi błyskawicznych i wyrządzały ogromne szkody.

Ruszam w kierunku Târgu Jiu. Jest mokro. Ale budzi się w miarę ładny dzień. Wszędzie na drodze leżą połamane gałęzie po nawałnicy. Na szczęście burza jest powstrzymywana przez góry, które trzymają ją jak magnes.






Na przedmieściach zatrzymuję się nad rzeką na śniadanie. Zjem stare zapasy bo za chwilę mam zamiar kupić świeży prowiant. W trakcie posiłku przypałętały się bezdomne psy. Początkowo trochę się obawiałem jakie będzie ich zachowanie gdy poczują jedzenie, ale te spokojnie położyły się kilka metrów ode mnie i cierpliwie czekały. Skończyłem trochę wcześnie śniadanie, a tym co mi pozostało podzieliłem się z psiakami. I tak zaraz wstąpię do sklepu 😀



Pierwszy sklep no i zakupy. Potem jadę do centrum gdzie spędzam niewiele czasu. Muszę się ewakuować bo idzie burza.
Samo miasto choć dość spore jak na Rumunię to nie ma zbyt wiele do zaoferowania. największą atrakcją dla turysty jest kompleks ogromnych rzeźb stojących w plenerze Constantina Brancusiego.








Dalej na południe będę się kierować drogą numer 67. Niby główna, ale za to ruch na niej znikomy. Jedynie przejeżdżając przez miejscowości na drodze spotkać można więcej pojazdów. Kieruję się na miasto Motru. Niestety na tym odcinku drogi łapią mnie aż trzy nawałnice z obfitymi opadami deszczu....




Okolice Motru to takie rumuńskie zagłębie węglowe. Znajduje się tu wiele wyrobisk odkrywkowych gdzie wydobywało się lub w dalszym ciągu jest wydobywany węgiel brunatny.
Na tym odcinku nie mam zdjęć bo ciągle padał deszcz.

Przede mną ostatnia niewysoka przełęcz. Na szczęście koniec deszczu na dzisiaj co cieszy.





Przede mną ostatnia prosta nad Dunaj i jednocześnie do miasta Drobeta-Turnu Severin.  
Miasto ma bogatą historię sięgającą czasów rzymskich. Zlokalizowane jest w bezpośredniej bliskości przełomu "Żelaznej Bramy" na Dunaju co od zawsze czyniło osadę ważnym punktem na mapie śródlądowej. To tutaj znajdują się pozostałości po dawnej rzymskiej przeprawie przez rzekę, którą był most Trajana. Wybudowano go w 105 roku i mimo iż został rozebrany za panowania następcy to przez kolejne 1000 lat był najdłuższym mostem na świecie mierzącym 1,1 km.
Niestety dowiedziałem się o nim już podczas wyjazdu z miasta gdzie ustawiona jest makieta przęsła na rondzie będąca jednocześnie czymś w formie fontanny.... Tak to jest niestety gdy człowiek wybiera się w podróż i do końca nie wie gdzie dotrze przez co nie czyta o atrakcjach w danej okolicy 😉

Samo centrum miasta jest nowoczesne, ale bez charakteru.







Nad brzegiem Dunaju znajduje się ciąg kilku parków miejskich połączonych w jedno. Niestety wszystko jest aktualnie w trakcie rewitalizacji. Rozkopane, poniszczone i obowiązuje zakaz wstępu. Jednak ludzie tam spacerują, więc i ja żeby było szybciej przebiłem się nad brzeg rzeki przez park w kierunku średniowiecznej twierdzy.




Twierdza powstała w XI wieku by bronić tych ziem przed Carstwem Bułgarskim. Jest chyba najważniejszym zabytkiem militarnym z tamtego okresu w tym regionie Wołoszczyzny. Niedawno obiekt przeszedł rewitalizację.




Jeszcze przed opuszczeniem miasta muszę zrobić zakupy. Przede mną trasa przełomem Dunaju.



Gdy opuszczam miasto zrywa się bardzo silny wiatr i jakby zanosiło się na deszcz. Na szczęście tym razem obyło się bez opadów. Jadę po wytyczonej trasie rowerowej EV6 wzdłuż północnego brzegu Dunaju. Niestety nie ma tu innej alternatywy, a jazda tą trasą należy do jednych z najniebezpieczniejszych jakie do tej pory pokonywałem. Natężenie ruchu jest bardzo duże. Szczególnie tirów.... 😓




W drodze do miejscowości Orsova jest kilka miejsc postojowych, a tam ciekawe pomniki. Dobre i tyle bo człowiek i tak musi zrobić pauzę by trochę ochłonąć ze stresu wywołanego jazdą tą niebezpieczną trasą. Zresztą jak tak człowiek jedzie tą drogą to wszędzie są porozrzucane różne kawałki lamp, lusterek i innych części samochodowych. Pewnie bardzo często dochodzi tutaj do stłuczek i wypadków. Niestety kierowcy jeżdżą bardzo niebezpiecznie po tej trasie o czym kilkukrotnie mogłem się przekonać na własnej skórze. 





Po drodze łapie mnie jednak niewielki deszcz...


W Orsovej zakupy, obiad i odstresowanie się na promenadzie nad brzegiem Dunaju. 





Z miasta jedzie się już o wiele bezpieczniej bo te wszystkie tiry kierują się do i z Caransebeș. Teraz przede mną trasa przez Żelazną Bramę lub jak kto woli Wrota. Jeden z najbardziej malowniczych odcinków Dunaju. Przełom ten oddziela Karpaty południowe od Gór Wschodnioserbskich. Jednocześnie przełom jest granicą państwową pomiędzy Rumunią, a Serbią. Dwa lata temu pokonywałem odcinek przełomu po serbskiej stronie.



 Za wiele już dzisiaj nie przejadę bo jednak ta trasa jest dość wymagająca. Mam kilka wymagających podjazdów, a już mamy dość późną porę dnia. Powoli zaczynam się zastanawiać nad miejscówką na biwak. Zastanawiałem się nawet na punktem widokowym nad miejscowością Dubova, ale gdy zobaczyłem jak tam będzie trudno wepchać obładowany rower to sobie po prostu darowałem.

Za to po drodze odwiedziłem miejsce, które już wiele lat wstecz postanowiłem, że odwiedzę. To monumentalna płaskorzeźba przedstawiająca podobiznę ostatniego króla Dacji - Decebala. Był to władca, który bronił dawne tereny Rumunii przed Imperium Rzymskim.
Ta imponująca płaskorzeźba wykuta w skałach klifu mierzy 55 metrów i została ukończona stosunkowo niedawno bo w roku 2004. Uznaje się ją za najwyższą rzeźbę w skale znajdującą się w Europie.




 Tuż obok znajduje się prawosławny klasztor Mraconia. Nazywa się go "podwodnym monastyrem" ponieważ pierwotnie monastyr znajdował się niżej, ale został zalany podczas spiętrzenia wód Dunaju zaporą. Obecny obiekt pochodzi z lat siedemdziesiątych XX wieku.



Teraz pora na miejscowość Dubova i czas na szukanie miejscówki na nocleg bo już jest ciemno. Oczywiście odpuszczam sobie punkt widokowy nad Wielkimi Wrotami bo po nocy nie ma co się pchać w nieznane.




Przede mną ostatni dzisiaj wymagający podjazd do najwyższej części miejscowości Dubova . Tam trafiam na fajne miejsce odpoczynku. Wszystko jeszcze surowe, takie bardzo "świeże". Nawet ziemia to jedno wielkie błoto bo jeszcze trawa nie zdążyła urosnąć. Rozbijam się na noc w jednej z kilku tam zlokalizowanych wiat.
Jutro czeka mnie trasa przez Serbię..... 😉

Dystans dnia - 156,6 km

Mapka dzień 9


 cdn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz