Wyprawa zbliża się już ku końcowi. W sumie jakby się tak sprężył to dałby radę dotrzeć do domu i w jeden dzień. Jednak o tym nawet nie myślimy ;)
Przedostatniego dnia wstajemy po ósmej. Nie ma pośpiechu bo trasa jest płaska i powinniśmy osiągnąć dość wysoką średnią jazdy(przynajmniej na początku). Po dwudziestu kilometrach faktycznie średnia wychodzi przeszło 27 km/h. Ale jeszcze dzisiaj będą wzniesienia, a w zasadzie Małe Karpaty, które są już górami przecież ;)
Odwiedzamy Seniec. To niewielkie miasto około 30 kilometrów na wschód od Bratysławy. Mimo już wysokiej temperatury powietrza jest dość spory ruch pieszych. Robimy tu sobie pauzę na piwo w cieniu drzew rosnących na rynku. Znaczy się Grzesiu robi przerwę bo ja standardowo robię objazd okolicy ;)
Ładne miasteczko.

