Pobudkę mam dość wcześnie, choć z samym zwijaniem biwaku bardzo się ociągam. Na spokojnie jem śniadanko bujając się około metra nad gruntem 😁
- strona główna
- wycieczki rowerowe ▼
- wycieczki piesze ▼
- Dalekie Obserwacje ▼
Strony
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuks. Pokaż wszystkie posty
piątek, 1 października 2021
czwartek, 19 września 2019
Weekend 19-20.05.2019 - Jilemnice, Nová Paka, Jaroměř... - niedziela....
Poranek jest cieplutki i aż przyjemnie jest wyjść ze śpiwora mając świadomość, że zaraz człowiek nie zacznie się telepać z zimna 😉
Miejscówka też całkiem fajna. Na szczycie Sovinec znajduje się boisko do piłki nożnej i obok takie niewielkie pomieszczenie gospodarcze. Pod jego zadaszeniem rozwiesiłem sobie hamak 😉
Miejscówka też całkiem fajna. Na szczycie Sovinec znajduje się boisko do piłki nożnej i obok takie niewielkie pomieszczenie gospodarcze. Pod jego zadaszeniem rozwiesiłem sobie hamak 😉
Etykiety:
Czechy,
Dvůr Králové nad Labem,
Jaroměř,
Jilemnice,
Josefov,
Kuks,
Lomnice nad Popelkou,
Nova Paka,
Nové Město nad Metují,
Pecka,
rower,
wycieczki rowerowe,
Žireč
czwartek, 15 października 2015
08.08.2015 - Na piwo do zachodnich sąsiadów... 08-13.08.2015 - Dzień 1
Po poprzednim wyjeździe pozostał niedosyt i to bardzo duży..., dlatego też gdy nadarzyła się możliwość na kolejny wyjazd to nie myśląc zbyt wiele ruszam w trasę. Co było tym razem moim celem ? O tym będzie gdy opiszę trzeci dzień ;)
Tym razem postanowiłem zrezygnować ze sporej części bagaży. W planach nie ma żadnych wysokich gór, a na następny tydzień zapowiadają wręcz tropikalne upały. Jak się później okazało bagaże nie były wcale takie lekkie. Czasami tachałem spore zapasy wody, która była niezbędna, a i było oczywiście zawsze kilka butelek złocistego napoju w sakwach, dzięki któremu pokonuję tak duże odległości rowerem ;)
Na wycieczkę postanawiam wyruszyć w nocy z piątku na sobotę(07/08.08). Tak się jakoś trafiło, że właśnie tego dnia dostaję info od Kuby, że wybierają się we dwójkę z Grześkiem na wschód słońca na Borówkową..., no i postanowiłem do nich dołączyć :)
Przesuwam więc o dwie godziny swój wyjazd i spotykam się z chłopakami w Nysie. Konsumpcja piwa na "Pentagramie" i lecimy przez wioski na czeską stronę do Vidnavy i dalej w kierunku Javornika. Grześ narzuca spore tempo jazdy. Szybko meldujemy się w znanej nam knajpce w Javorniku. Wypijamy po kilka piwek, robimy stosowne zapasy i uderzamy na Borówkową. Szczyt zdobywamy chwilę przed trzecią nad ranem, a średnia prędkość wyszła mi ponad 29 km/h !
Tym razem postanowiłem zrezygnować ze sporej części bagaży. W planach nie ma żadnych wysokich gór, a na następny tydzień zapowiadają wręcz tropikalne upały. Jak się później okazało bagaże nie były wcale takie lekkie. Czasami tachałem spore zapasy wody, która była niezbędna, a i było oczywiście zawsze kilka butelek złocistego napoju w sakwach, dzięki któremu pokonuję tak duże odległości rowerem ;)
Na wycieczkę postanawiam wyruszyć w nocy z piątku na sobotę(07/08.08). Tak się jakoś trafiło, że właśnie tego dnia dostaję info od Kuby, że wybierają się we dwójkę z Grześkiem na wschód słońca na Borówkową..., no i postanowiłem do nich dołączyć :)
Przesuwam więc o dwie godziny swój wyjazd i spotykam się z chłopakami w Nysie. Konsumpcja piwa na "Pentagramie" i lecimy przez wioski na czeską stronę do Vidnavy i dalej w kierunku Javornika. Grześ narzuca spore tempo jazdy. Szybko meldujemy się w znanej nam knajpce w Javorniku. Wypijamy po kilka piwek, robimy stosowne zapasy i uderzamy na Borówkową. Szczyt zdobywamy chwilę przed trzecią nad ranem, a średnia prędkość wyszła mi ponad 29 km/h !
![]() |
| Noc na Borówkowej |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


