Noc spędzamy na Wagiem w miejscowości Stankovany. Fajna miejscówka przy kompleksie sportowym. Tak się jakoś złożyło, że były porozstawiane duże namioty pod większą imprezę sportową. Już o świcie krzątają się ludzie i nie chcąc wzbudzać zainteresowania postanawiamy szybko zebrać się do dalszej drogi.
Naprzeciw kościoła przejeżdżamy przez kładkę na rzece i po drugiej stronie robimy przerwę śniadaniową. Właśnie biją dzwony kościelne na poranną mszę. Sporo mieszkańców przechodzi obok nas idąc do kościoła.
- strona główna
- wycieczki rowerowe ▼
- wycieczki piesze ▼
- Dalekie Obserwacje ▼
Strony
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowacja 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowacja 2015. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 lipca 2015
piątek, 26 czerwca 2015
06.06.2015 - Słowacja 2015 - Dzień 3 - Niżne Tatry - Wysokie Tatry
W nocy wieje dość mocny i chłodny wiatr. Kilka razy z
tego powodu się budzę. W końcu przenoszę się na łąkę przy odciągach
nadajnika. Tutaj wiatr zupełnie nie jest odczuwalny.
Po 3 horyzont zaczyna już jaśnieć. Rozkładam więc sprzęt...Przed wschodem słońca wykonuję bardzo dużo zdjęć bo widoczność o tej porze roku trafiła się wyjątkowo dobra :)
Po 3 horyzont zaczyna już jaśnieć. Rozkładam więc sprzęt...Przed wschodem słońca wykonuję bardzo dużo zdjęć bo widoczność o tej porze roku trafiła się wyjątkowo dobra :)
![]() |
| Widok na Tatry Wysokie z Kralovej Holi |
Etykiety:
Heľpa,
Kráľova hoľa,
Niżne Tatry,
Priehyba,
sk>250,
Słowacja,
Słowacja 2015,
Śląski Dom,
Tatry Wysokie,
Wielicki staw,
wschód słońca,
wycieczki rowerowe
poniedziałek, 22 czerwca 2015
05.06.2015 - Słowacja 2015 - Dzień 2 - Wielka Fatra - Niżne Tatry
Noc na Krížnej jest pogodna lecz chłodna. W koło osadza się rosa. Zdrzemnąłem się zaledwie pół godziny..., robię kilka zdjęć jaśniejącego powoli horyzontu i przesypiam kolejną godzinę...
piątek, 19 czerwca 2015
04.06.2015 - Słowacja 2015 - Dzień 1 - W drodze na Wielką Fatrę
Już dawno nie robiłem "wielodniówki"... Przyszła, więc pora by się poprawić :-)
Pomysłów na spędzenie długiego weekendu było kilka. Wszystko się ułożyło około polowy maja gdy znalazła się osoba towarzysząca. Grzesiek(bo o nim mowa) zaakceptował wstępny plan wycieczki i wyczekiwaliśmy tylko 4 czerwca by ruszyć w trasę...
Im bliżej wyjazdu tym prognozy pogodowe na weekend były coraz bardziej optymistyczne. W końcu zapowiada się aura taka jaka powinna być gdy człowiekowi wyskoczy kilka dni wolnego ;-)
Naszym celem było pokręcić się trochę po górach Słowacji i aby maksymalnie wykorzystać ten czas już pierwszego dnia mieliśmy w planach dotarcie na Wielką Fatrę. Do punktu spotkania każdy z nas ma trochę ponad 100 km drogi do pokonania. Za punkt zbiorczy wybieramy okolice granicy państwowej w Chałupkach, a więc dokładnie w tym samym miejscu gdzie się rozstaliśmy podczas naszej poprzedniej wspólnej wyprawy na Węgry w 2011 r. ;-)
Ruszam około 6 rano by spokojnie dotrzeć w umówione miejsce. Jadę oklepaną trasą przez Prudnik i Krnov do Opavy. Za miastem dostaję wiadomość, że Grzesiek ma małą obsuwę, więc robię sobie przerwę śniadaniową przy bunkrze OP-S-10 "Křižovatka". Po posiłku jadę ciągle drogą krajową aż do Hlučína. Tam dopiero zjeżdżam na podrzędne drogi by przez Darkovičky i Šilheřovice dotrzeć do Chałupek.
Pomysłów na spędzenie długiego weekendu było kilka. Wszystko się ułożyło około polowy maja gdy znalazła się osoba towarzysząca. Grzesiek(bo o nim mowa) zaakceptował wstępny plan wycieczki i wyczekiwaliśmy tylko 4 czerwca by ruszyć w trasę...
Im bliżej wyjazdu tym prognozy pogodowe na weekend były coraz bardziej optymistyczne. W końcu zapowiada się aura taka jaka powinna być gdy człowiekowi wyskoczy kilka dni wolnego ;-)
Naszym celem było pokręcić się trochę po górach Słowacji i aby maksymalnie wykorzystać ten czas już pierwszego dnia mieliśmy w planach dotarcie na Wielką Fatrę. Do punktu spotkania każdy z nas ma trochę ponad 100 km drogi do pokonania. Za punkt zbiorczy wybieramy okolice granicy państwowej w Chałupkach, a więc dokładnie w tym samym miejscu gdzie się rozstaliśmy podczas naszej poprzedniej wspólnej wyprawy na Węgry w 2011 r. ;-)
Ruszam około 6 rano by spokojnie dotrzeć w umówione miejsce. Jadę oklepaną trasą przez Prudnik i Krnov do Opavy. Za miastem dostaję wiadomość, że Grzesiek ma małą obsuwę, więc robię sobie przerwę śniadaniową przy bunkrze OP-S-10 "Křižovatka". Po posiłku jadę ciągle drogą krajową aż do Hlučína. Tam dopiero zjeżdżam na podrzędne drogi by przez Darkovičky i Šilheřovice dotrzeć do Chałupek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



