Koniec starego i początek nowego roku obowiązkowo spędzam poza domem. Taki stan rzeczy jest już od kilkunastu lat.... To poza domem znaczy zawsze w górach. Początki były na Biskupiej Kopie. 2004/05 było nas na szczycie ze trzydzieści osób, było przyjemnie i klimatycznie. Niemal wszyscy się znali.... Później był epizod z najwyższym szczytem Jesioników - Pradziadem..., a teraz przyszła pora na kolejną zmianę miejscówki. Z bardzo dużym wyprzedzeniem mieliśmy zarezerwowane kilka pokoi w schronisku na Szrenicy.
Samochód parkujemy w najbliższym możliwym miejscu szlaku czerwonego wiodącego na Szrenicę. Szybko przemierzamy odcinek do wodospadu Kamieńczyk. Ludzi ogrom. Niestety w dużym procencie nieprzygotowani nawet na tak krótką trasę ja ta do schroniska Kamieńczyk. Podejście lekko oblodzone i turyści walczą desperacko z przyczepnością ;)
- strona główna
- wycieczki rowerowe ▼
- wycieczki piesze ▼
- Dalekie Obserwacje ▼
Strony
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schronisko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schronisko. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 lutego 2018
czwartek, 9 marca 2017
LII Zjazd Klubu Góry-Szlaki w Beskidzie Śląsko-Morawskim - 24-26.02.2017
Klub Góry-Szlaki organizuje cztery razy do roku Zjazdy Klubowe. Od 2012 roku staram się uczestniczyć co najmniej w jednym do roku. Tegoroczny zimowy wypadł u naszych południowych sąsiadów w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Główny cel to oczywiście najwyższy szczyt tego pasma czyli Lysa Hora. Jeszcze nigdy tam nie byłem zimą, a plany takie miałem chyba od dwóch lat. Jakże byłem rad gdy okazało się iż pierwszy tegoroczny Zjazd odbędzie się właśnie w tym paśmie górskim !
Etykiety:
Beskid Śląsko-Morawski,
Beskidy,
Czechy,
imprezy,
KLUB GÓRY-SZLAKI,
Lysa Hora,
Mała Fatra,
piesze wędrówki,
Pustevny,
Radegast,
Radhošť,
schronisko,
Sudety,
Zjazd
piątek, 3 marca 2017
Sowiogórskie łazikowanie... - 18-19.02.2017
Sobota
Za oknem psia pogoda. Jest chłodno, leje deszcz. Po pięknej zimowej aurze pozostały już tylko wspomnienia. Cały śnieg spłynął dwa dni wcześniej. Mimo wszystko człowiek nie potrafi usiedzieć w domu na czterech literach. Tym bardziej, że jest umówiony ze znajomymi na wspólny wypad ;)
Wstępny pomysł na wycieczkę powstał kilka tygodni wcześniej na Szrenicy. Wówczas to postanowiliśmy obrać kierunek sowiogórski. Oczywiście wypad miał być bez żadnej presji, a to gdzie pójdziemy będzie uzależnione od pogody. Najwyżej większość czasu spędzimy szwendając się po knajpach ;)
Za oknem psia pogoda. Jest chłodno, leje deszcz. Po pięknej zimowej aurze pozostały już tylko wspomnienia. Cały śnieg spłynął dwa dni wcześniej. Mimo wszystko człowiek nie potrafi usiedzieć w domu na czterech literach. Tym bardziej, że jest umówiony ze znajomymi na wspólny wypad ;)
Wstępny pomysł na wycieczkę powstał kilka tygodni wcześniej na Szrenicy. Wówczas to postanowiliśmy obrać kierunek sowiogórski. Oczywiście wypad miał być bez żadnej presji, a to gdzie pójdziemy będzie uzależnione od pogody. Najwyżej większość czasu spędzimy szwendając się po knajpach ;)
czwartek, 9 lutego 2017
Do trzech razy sztuka..., czyli wschody i zachody słońca na Wielkim Szyszaku - 28/29.01.2017
Tym razem obieram kierunek zachodni. W planach wschód słońca gdzieś w Karkonoszach. W ostatniej chwili wyskakuje mi możliwość dotarcia wcześniej, jeszcze na zachód słońca. Tak się składa, że w sobotę w Karkonosze wybiera się Artur i jest możliwość zabrać się z nim do Szklarskiej Poręby. Na mojej głowie jest tylko dostanie się najwcześniejszym busem do Wrocławia.
Etykiety:
Czechy,
inwersja,
Jeszted,
Karkonosze,
Klinovec,
piesze wędrówki,
Polska,
Rudawy,
schronisko,
Sudety,
Szrenica,
śnieg,
Śnieżka,
Śnieżne Kotły,
Wielki Szyszak,
wschód słońca,
zachód słońca,
zima
czwartek, 2 lutego 2017
Od świtu do zachodu na Śnieżniku... - 21.01.2017
Na weekend szykuje się ładna pogoda. Ładna, ale w górach, więc trzeba tam gdzieś uderzyć. Artur wybiera się z wujkiem na Śnieżnik o czym mnie informuje. No cóż..., a miałem jechać w Karkonosze.... Nie pozostaje mi nic innego jak zmienić plany ;) Do wesołej gromadki dołącza jeszcze Tobiasz. Gdzieś około pierwszej w nocy zostaję zgarnięty w Nysie na wylocie w kierunku Otmuchowa. Jedziemy na Kłodzko, potem na Lądek i Stronie Śląskie. Na parkingu w Kletnie jesteśmy o drugiej w nocy. Przeorganizowanie i ruszamy na szlak żółty. Na Śnieżnik jeździmy by uchwycić Karpaty i ten nieszczęsny Schneeberg, ale dziś nie spodziewam się by w tamtym kierunku było cokolwiek widać. Jak to mówią "lepiej być mile zaskoczonym niż niemile rozczarowanym" ;)
Etykiety:
chmury,
dalekie obserwacje,
inwersja,
Jesioniki,
Jeszted,
Karkonosze,
Masyw Śnieżnika,
miraż,
nocne zdjęcia,
piesze wędrówki,
schronisko,
Sudety,
śnieg,
Śnieżnik,
zima
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Bez celu.... - 26.11.2016
Jak to jest, że w ciągu tygodnia pogoda jest znośna, a gdy przychodzi wolny weekend to akurat aura jest najgorsza na przestrzeni całego tygodnia ? Jeszcze nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie...
Niemniej jednak trzeba się trochę poruszać. Nie wymyśliłem tym razem nic nowego ot wyskoczę na najbliższy szczyt czyli na Biskupią Kopę. Nie widzieli mnie tam już ponad miesiąc 😉 Kamerki pokazują, że jest inwersja. U mnie gęsta mgła, a wyżej świeci słońce. Podjazd klasyczny czyli od Jarnołtówka. Chcę udokumentować postępy w wycince drzewostanu...
Nasza Kopa zmienia się coraz bardziej. Okolice schroniska zupełnie łyse. Powstała tu też zupełnie nowa droga...
Niemniej jednak trzeba się trochę poruszać. Nie wymyśliłem tym razem nic nowego ot wyskoczę na najbliższy szczyt czyli na Biskupią Kopę. Nie widzieli mnie tam już ponad miesiąc 😉 Kamerki pokazują, że jest inwersja. U mnie gęsta mgła, a wyżej świeci słońce. Podjazd klasyczny czyli od Jarnołtówka. Chcę udokumentować postępy w wycince drzewostanu...
Nasza Kopa zmienia się coraz bardziej. Okolice schroniska zupełnie łyse. Powstała tu też zupełnie nowa droga...
Etykiety:
Biskupia Kopa,
Czechy,
Góry Opawskie,
Jak - 23,
katastrofa samolotu,
las,
Polska,
pomnik,
schronisko,
Sudety,
wycieczki rowerowe,
Zlaté Hory
piątek, 11 listopada 2016
Masyw Śnieżnika 14/15.10.2016
Wypad zaplanowany z dużym wyprzedzeniem. Inicjatorką całego zmieszania była Skadi. Miał to być z założenia wypad rowerowy z kursem fotografii nocnej ;)
poniedziałek, 8 lutego 2016
Nocne zdobywanie Śnieżnika - 23.01.2016
Miał to być z założenia wypad na wschód słońca i uchwycenie Karpat z kopuły szczytowej Śnieżnika. Niestety aura zdecydowała po raz kolejny, że nam w tym przeszkodzi ;)
Decyzję o tym wyjeździe podejmujemy zaledwie kilka godzin wcześniej. Prognozy zapowiadały załamanie pogody z rana i dlatego też decydujemy o bardzo wczesnym starcie aby choć odrobinę wykorzystać warunki i wykonać trochę nocnych strzałów ze szlaku i ze szczytu. Artur musi jednak dojechać do mnie z Wrocławia. Zabiera ze sobą swojego wujka. Jedziemy przez Kłodzko i po północy docieramy na parking w Kletnie.
Pogoda wymarzona. Księżyc niemal w pełni i w sumie nie potrzebna jest czołówka by wędrować szlakiem. Całą drogę robimy zdjęcia. Czasami bawię się lampką ;)
Podążamy szlakiem żółtym. Im jesteśmy wyżej, tym sceneria piękniejsza. Jednak ponad naszymi głowami słychać jak tam w górze wyje silny wiatr - zwiastun zmiany pogody.
Decyzję o tym wyjeździe podejmujemy zaledwie kilka godzin wcześniej. Prognozy zapowiadały załamanie pogody z rana i dlatego też decydujemy o bardzo wczesnym starcie aby choć odrobinę wykorzystać warunki i wykonać trochę nocnych strzałów ze szlaku i ze szczytu. Artur musi jednak dojechać do mnie z Wrocławia. Zabiera ze sobą swojego wujka. Jedziemy przez Kłodzko i po północy docieramy na parking w Kletnie.
Pogoda wymarzona. Księżyc niemal w pełni i w sumie nie potrzebna jest czołówka by wędrować szlakiem. Całą drogę robimy zdjęcia. Czasami bawię się lampką ;)
Podążamy szlakiem żółtym. Im jesteśmy wyżej, tym sceneria piękniejsza. Jednak ponad naszymi głowami słychać jak tam w górze wyje silny wiatr - zwiastun zmiany pogody.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
