Strony

czwartek, 8 października 2020

Dalekie Obserwacje ze Srebrnej Kopy - 04.10.2020

Srebrna Kopa(785 m n.p.m.) to drugi pod względem wysokości szczyt polskiej części Gór Opawskich. Przeciętnego turystę w górach Opawskich przyciąga przede wszystkim sąsiednia Biskupia Kopa. Na Srebrnej Kopie w zasadzie nie ma nic co mogłoby zwrócić czyjąś uwagę. Jednak po niedawnych wycinkach mamy bardzo rozległe widoki w każdym kierunku.

Przyznam szczerze, że już kilka razy miałem zamiar wybrać się na ten szczyt w celu uwiecznienia dalekich obiektów na fotografii, ale zawsze jakoś wybierałem się na Biskupią Kopę. Tym razem było jednak inaczej i udało mi się w końcu dokonać to co tak długo planowałem 😊

Z opisem by łatwiej było się zorientować co i gdzie 😉
 

wtorek, 29 września 2020

Babia Góra, Lietava z CZNWGSN - 28.02--1.03.2020

Tym razem wracam pamięcią do przełomu lutego i marca tego roku. Wówczas to przyszła pora na tradycyjny wypad w okolice Babiej Góry 😉

Po raz kolejny naszą bazą był domek w Zawoi-Czatoży. Mowa tu o klimatycznym miejscu jakim jest E-Lufka.

Po przyjeździe i rozpakowaniu się zamawiamy tradycyjnie saunę. I tak bardzo dużo spędzamy tam czasu biegając pomiędzy sauną, a lodowatym strumieniem. 

Ja jednak mam w planach tradycyjnie przywitać kolejny dzień na szczycie Babiej Góry. Sęk w tym, że tym razem zapowiadają kiepską pogodę, a właściwie to bardzo silny wiatr w partiach szczytowych. Mnie to nie zraża. najwyżej jeżeli warunki będą zbyt trudne to się wycofam.

I tak około trzeciej w nocy zbieram się na szczyt. Trochę do przejścia drogi mam. Idę najpierw szlakiem niebieskim by następnie zamienić znaki na te koloru zielonego. One to doprowadzają mnie do schroniska Markowe Szczawiny. 

Obok śpiącego schroniska ubieram raczki i staram się przyśpieszyć kroku. Zaczyna świtać.....


czwartek, 27 sierpnia 2020

Czechy, Słowacja - 03-05.07.2020

Plan na ten wypad rowerowy powstał jeszcze pod konie stycznia tego roku. Wówczas to w drodze powrotnej z Tatr Zachodnich odwiedziliśmy ruiny średniowiecznego zamku Lietawa. Tak nam się tam spodobało, że postanowiliśmy z Kubą, że kiedyś tu przyjedziemy rowerami na biwak 😉 Mija pół roku i w końcu możemy obrać kierunek na Słowację.....

Postanawiamy wyjechać już w piątek po południu. Bardzo chciałem dotrzeć tego dnia w jedno fajne miejsce, które upatrzyłem na biwak już dość dawno temu. Jak to przeważnie bywa plany trzeba było zweryfikować już na samym początku. Wyjeżdżamy prawie dwie godziny później aniżeli było w planach...

I tak z Kubą decydujemy, że jedziemy  na Vrbno pod Pradziadem gdzie będzie trzeba zrobić jakieś zakupy....

wtorek, 28 kwietnia 2020

Šerák, Keprnik czyli plenerek z Monią i Tomkiem - 08.03.2020

Miejscówka znana i bardzo przeze mnie lubiana. Jak tak sobie pomyślę to chyba ostatnimi czasy najczęściej odwiedzam właśnie Masyw Keprnika w całych Jesionikach..... Często robię tam wschody i zachody słońca, ale zawsze jest to samotny plener foto. Tym razem będzie inaczej... są chętni na wspólny wyjazd stricte foto.

Z Tomkiem i Monią umawiamy się, że mnie zgarną spod domu. Zresztą inaczej być nie może bo i tak będą przejeżdżać niemal pod moim oknem 😋

Plan jest taki, że jedziemy na zachód słońca. Docieramy do Ramzowej, stawiamy samochód na darmowym parkingu i idziemy do kasy biletowej... Tak, tak dobrze przeczytaliście...., Roweromaniakk idzie kupić bilet na wyciąg 😀 Ale tylko do połowy, do stacji "Černava". Podobnie jak ja robi Tomek. Monia natomiast wjeżdża na sam szczyt.

Wysiadamy i wchodzimy dalej na szczyt szlakiem pieszym czerwonym. Na tej wysokości jeszcze trzyma delikatny mrozik i sceneria całkiem ładna. Pogoda świetna ! Choć pod kątem fotograficznym jakoś nie powala.....

wtorek, 14 kwietnia 2020

Slezská Harta, Budišov nad Budišovkou czyli pierwsze 200 km w 2020...... - 22.02.2020

Zapowiadają ładną i ciepłą sobotę, więc może by tak wyskoczyć gdzieś dalej ? Nic nowego ot by stuknęła pierwsza dwusetka w sezonie 😉 Jak to bywa nie mam konkretnego planu ot tak sobie pomyślałem, że wyskoczę gdzieś w okolice sztucznego zbiornika Slezská Harta na rzece Moravice. Reszta wyjdzie w praniu. O ile pogoda jest całkiem znośna to trochę nie trafili z wiatrem prognozując ją. Wieje...., wieje bardzo mocno, w dodatku z kierunku w którym na początku podążam. No nic...., najwyżej wiatr będzie pomagać gdy będę wracać pod wieczór 😉

Byłem świadom, że przed zachodem słońca nie wrócę do domu. W końcu to bardzo krótkie dni mamy. Inna sprawa, że mogłem jednak wcześniej zwlec się z wyra 😜

Lecę przez Zlate Hory do Vrbna pod Pradziadem. Mam więc trochę podjazdu na początek. Za to później będzie długi zjazd 😉